Styl zniewalającej Audrey

Sierpień 17, 2010 § 1 komentarz

Zjawiskowo piękna, obdarzona charyzmą, wdziękiem i wewnętrznym ciepłem, stała się uosobieniem ponadczasowego stylu lat 50. Jest ikoną elegancji, jednak co w niej naprawdę niezwykłe to fakt, że nigdy nie była skupioną na swoim odbiciu w lustrze lalą-wydmuszką. Jej zaangażowanie w niesienie pomocy innym ludziom sprawia, że widzę w niej kobietę kompletną – piękną na zewnątrz i wewnętrznie, o niepowtarzalnej, naturalnej  urodzie, lecz także o wielkim sercu, które nie pozwoliło jej żyć pławiąc się we własnym splendorze.

Jej styl to styl pełen klasy i wyrafinowanej elegancji. To przede wszystkim czerń, lecz nie tylko.

fot. royal ontario museum, NIFE, apart, asos, e obuwie, h&m, top level, polki, top shop, gina, kappahl

Numer jeden to mała czarna, zabudowana na górze, rozkloszowana, rozłożysta lub w wersji ołówkowej. Może mieć dekolt w łódkę, lub okrągły, ale niezbyt głęboki. Bluzki również niewydekoltowane, koszule ze stójką lub kołnierzykiem, sweterki pastelowe, krótkie, lub obcisłe golfy. Spódnice rozkloszowane, jasne.  Dodatki – perły, apaszki, satynowe rękawiczki wieczorowe. Buty raczej niewysokie, koniecznie z zaokrąglonym noskiem.  Najbardziej chyba kojarzoną z Audrey kreacją jest długa lejąca suknia od Givennchy. To satynowe cudo zostało sprzedane na aukcji Christie’s w Londynie za kwotę 807 tysięcy dolarów (410 tysięcy funtów) nieznanemu kolekcjonerowi. To jedna z trzech sukni, jakie zaprojektował dla aktorki Givennchy. Druga jest przechowywana w archiwum projektanta, a trzecia jest częścią kolekcji Muzeum Mody w Madrycie.

Reklamy

Ikony stylu: Audrey Hepburn

Sierpień 13, 2010 § Dodaj komentarz

Audrey Hepburn urodziła się w 1929 roku w Belgii, jako Audrey Kathleen Ruston, była córką brytyjskiego bankiera Johna Victora Hepburn-Rustoniego i holenderskiej arystokratki, baronówny Elli van Heemstra.

W czasie II wojny światowej przebywała w okupowanej Holandii. Posługiwała się wtedy nazwiskiem Edda van Heemstra, gdyż jej własne nazbyt angielsko brzmiało i było dla niej niebezpieczne. Wtedy też – mała Audrey cierpiała straszliwy głód i bardzo chorowała. Problemy zdrowotne okresu dzieciństwa miały wpływ na jej dorosłe życie.

Po wojnie Hepburn mieszkała z matką w Londynie. Uczęszczała do szkoły baletowej, jednak w tej dziedzinie nie odniosła sukcesu.  Zamiast żyć mrzonkami o karierze primabaleriny, Audrey postanowiła sięgnąć po to, co realne – pracowała jako modelka i aktorka, głównie ról drugo- i trzecioplanowych. Nie musiała długo czekać na owoce tej mądrej decyzji, wkrótce otrzymała angaż w filmie Monte Carlo Baby, który dał jej pierwszoplanową rolę,  z kolei udział w brodwayowskim Gigi zapewnił utalentowanej Audrey nagrodę debiutantki roku.  Pasmo sukcesów filmowych i teatralnych zwieńczył Oscar, otrzymany za wybitną rolę w Rzymskich Wakacjach. Jednak to kreacja w Śniadaniu u Tiffaniego przyniosła jej światową sławę i uznanie, a także status ikony mody. Postać, którą grała ta stała się jednym z symboli kina XX wieku.

Była muzą projektanta Huberta de Givenchy, który skompletował jej garderobę do wielu filmów oraz specjalnie dla niej stworzył perfumy „L’Interdit” przez długi okres czasu zarezerwowane tylko i wyłącznie dla Audrey.

Hepburn była dwukrotnie zamężna, choć małżeństwa nie były jej jedynymi związkami. Aktorka miała poważne problemy z donoszeniem ciąż, co skutkowało wieloma poronieniami a także niemożnością posiadania większej ilości potomstwa, o którym zawsze bardzo marzyła (jej pierwszy romans, pomimo snucia dalekosiężnych planów rozpadł się  przez niepłodność jej partnera, co również świadczyło o ukierunkowaniu jej dążeń ). Mimo kłopotów zdrowotnych Audrey urodziła dwóch synów – Seana, ze związku z Melem Ferrerem i Luca, którego ojcem był Adrea Dotii, drugi mąż aktorki.

Od 1967 Hepburn porzuciła karierę aktorską. Zdecydowała występować sporadycznie, a całkowicie poświęcić się pracy jako specjalny ambasador UNICEF. Hepburn doskonale pamiętała głód i nędzę, jakie wycierpiała podczas wojny i wyczulona na ludzką krzywdę oddała się pracy humanitarnej, jaką była pomoc głodującym dzieciom w najbiedniejszych krajach świata. Za swoją pracę otrzymała w dniu 11 grudnia 1992, z rąk prezydenta George’a Busha, Prezydencki Medal Wolności, a także, tym razem pośmiertnie, nagrodę Jean Hersholt za pracę humanitarną.

Hepburn zmarła w wieku 63 lat na nowotwór okrężnicy. Spoczęła w Szwajcarii.

Jej wdzięk, talent i niezapomniany styl, a także olbrzymia empatia i dar niesienia pomocy innym, sprawiły, że stała się legendą XX wieku, a także uwielbianą zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety, ikoną popkultury.

Z pieluchą w sukni Diora

Sierpień 3, 2010 § Dodaj komentarz

Moi rodzice nie mieli tego dylematu.
W latach osiemdziesiątych zeszłego wieku dobrze wyglądały tylko te dzieci, których matki, babcie i ciotki potrafiły uszyć coś ładnego. Niestety w mojej rodzinie brak tradycji krawieckich. Nieraz oglądając zdjęcia wybucham gromkim śmiechem. Zawsze mam na sobie coś przymałego, albo nazbyt wielkiego i jestem żywą reklamą wąskiej palety kolorystycznej. Żeby nie powiedzieć – smutnych, szaroburych, nie przystających dziecinnej garderobie kolorów.

Dziś dziecięca rewia mody skłania do myśli o macierzyństwie nawet te najmocniej zdeklarowane niedzieciate-singielki.
Po pierwsze – wszystko, co tylko wymyślimy jest dostępne, po drugie nawet jeśli nie jesteśmy bardzo zamożnymi ludźmi możemy śmiało pozwolić sobie na kupowanie w czasach wyprzedaży. Również na allegro wiele mam wystawia ciuszki po swoich wyrośniętych już pociechach, a są to marki nie tylko popularne, jak H&M, Next, Cubus czy Kappahl, ale również, jak dobrze poszukać, można natknąć się na perełki od Calvina Kleina, D&G czy nawet Armaniego. Nie są to wcale podróbki, po prostu przerobione przez kilka szkrabów (począwszy od szkraba zza oceanu) oryginalne dżinsy, które z racji bardzo krótkotrwałego czau użytkowania (małe dzieci rosną w zawrotnym tempie), nie zostały w ogóle zniszczone.

Na pewno sporą inspiracją dla mam jest moda dzieci gwiazd. Muszę przyznać, że jako zwolenniczka złotego środka i tutaj bywam nieco, hm… zbita z pantałyku. To na pewno bardzo przyjemne ładnie ubrać ukochanego malucha, tylko czy naprawdę warto robić zeń miniaturkę siebie?…

Oto kilka (kilkanaście, gwoli ścisłości) odsłon małej Suri Cruise. Wygląda przeuroczo, tylko czy czółenka na obcasie i czerwona szminka  to a pewno właściwe atrybuty kilkulatki?

fot. big picture photo, daily mail, dance with shadows, droolicious, just jared, hollyscoop, kozaczek, splash, the gloss

Pierwsza biologiczna potomkini pięknego duetu Jolie-Pitt zdaje się mieć większy dystans do mody. Albo prędzej – jej rodzice.
Ubierana w stylu chłopięcym mała Shiloh jest równie urocza, co porównywana z nią Suri. Ma tylko jedną, jakże istotną dla tego wieku, przewagę – w spodenkach na pewno łatwiej jej wspinać się po drabince na placu zabaw.

fot. buzznet, babble, damnincute, hollywoodlife, kozaczek, just jared, poponthepop, sawfnews, pop sugar, sound off column, x17online, zimbio

Z kolei pierworodny synek Gwen Stefani reprezentuje męski szyk małego rockmana. Trudno się dziwić, jego mama wie, co piszczy w rockowych trendach.  Mały Kingston nie wygląda też na przesadnie „odprasowanego”, a to wielka cnota w dziecięcej modzie.

fot. babble, backseatcuddler, celebnewswire, buzznet, celebwarship, evilbeatgossip, eonline, flylip, hollywoodlife, gossipsucker, in style, knockedupcelebs, x17online, minihipster, piccap, posh24, she knows, sociallitelife, teamsugar, zimbio

Moje typy to – spódnica w balony Suri, ogólny look szczerbatej Shiloh w zawadiackim kapeluszu i Kingston w fartuszki z reniferem – czyżby wyszedł ochłonąć do ogrodu, po tym, jak upiekł z mamą zapas świątecznych pierniczków?

A Was która stylizacja rozkłada na łopatki? 😉

Obłędna Sienna

Maj 7, 2010 § 4 Komentarze

Kiedy jako nastolatka zaczytywałam się w książkach Małgorzaty Musierowicz, bardzo empatycznie traktowałam jej bohaterki. I tak, gdy w Szóstej Klepce Celestynę, okrutnie zwaną Cielęciną, spalała zazdrość z powodu niebywałej lekkości stylu swej pięknej siostry Julki, doskonale rozumiałam o czym mowa. Julia miała bowiem tę godną pozazdroszczenia cechę, że w cokolwiek na siebie przyodziała, zawsze rzucała na kolana.

Znam takie kobiety. Kocham je i nienawidzę jednocześnie.
Podziwiam i spalam się z zawiści.

Jedną z nich jest Sienna Miller, znana głównie z tego, że schodzi się i rozchodzi z hollywoodzkim aktorem Judem Lawem. Ona także żyje z aktorstwa, lecz żadnej spektakularnej roli, jak dotąd, wśród swoich osiągnięć nie ma. Imprezuje, romansuje, bywa. Tu i tam. I olśniewa. Urodą i niepowtarzalnym talentem zestawiania pozornie zwyczajnych ciuchów i dodatków.

Dziś kilka odsłon pięknej Sienny.
Ona naprawdę nie musi zdobywać Złotych Globów, wystarczy, że raz po raz pozwoli nam podziwiać się.

Sienna w wydaniu jesiennym: spodnie plus botki/kozaki.

fot. fashion grunge, couture in the city, glam, grommies, my way.

Sienna znów w spodniach, wydanie letnie.

fot. glam, shefashion, deezee.

Sienna spódnicowo-rajstopowa.

fot. stylehive, vogueidea, my way.

Sienna w wydaniu spódniczkowo-sukienkowym, tym razem letnim.

fot. the candid photos, this is fashion, my opera, geek handbags

Wreszcie – Sienna wieczorowa.

Primo – w długich sukniach. Zwróćcie uwagę na tę oszołamiającą biało-srebrną kreację od Marchesy oraz na fryzurę naszej celebrytki. O ileż gorzej wyglądałaby całość, gdyby Siennę fryzował amator przyciężkawych koków.

fot. i'm not obsessed, hollyscoop, zimbio, people.

Oraz secundo – wieczorowe suknie krótkie:

fot. iheartthat, my style, in their closet, the fashion police

A oto mój absolutny numer jeden.

fot. daily mail

Z pozoru skromna biała sukienka z motywem winorośli.
Zwróćcie jednak uwagę na te marszczenia na pupie i niebotyczne wycięcie na plecach!
Doskonały duet. Oto przykład na moc zasady mniej znaczy więcej.

Styl Chanel

Kwiecień 16, 2010 § 5 Komentarzy

Kontynuując wątek słynnej Coco Chanel, postanowiłam zilustrować nieco jej styl, który jest jednym z bardziej charakterystycznych w światowej modzie.

Niegdyś wielbicielki stylu Coco wyglądały tak:

1964 rok, fot. le figaro

Dziś istnieje wiele wariacji na temat chanelowskiego looku, lecz wspólny mianownik jest więcej niż oczywisty.

fot. chanel, nife, stylio, groszki, style it.

Pierwsza, najważniejsza rzecz –  żakiet o charakterystycznym kroju z boucle i tweedu. Najczęściej lansowana kolorystyka to połączenie czerni i bieli oraz pastele. Następnie – pikowana torebka na łańcuszku. Buty w stylu Coco, to na pewno two-tone shoes, w wydaniu klasycznym, czyli połączenie czerni i bieli, albo pastelach. Proste, niewymyślne kapelusze. Jako ozdoby – perły, łańcuszki ze zdobieniami, sztuczne kwiaty.
Za ucho i na wewnętrzną stronę nadgarstka koniecznie Chanel nr 5.

Ikony mody: Coco Chanel

Kwiecień 13, 2010 § 5 Komentarzy

Z czym kojarzy nam się Coco?

Dla mnie jest ikoną modowej emancypacji i bojowniczką o prawo do bycia kobietą szykowną, a jednocześnie praktyczną. Projektantką sprzeciwiającą się monopolowi mężczyzn na ubieranie kobiet. Nonkonformistką, która odważyła się zerwać z gorsetowym więzieniem dla kobiecych ciał. Kobietą sukcesu, świadomą nieuchronności swoich wyborów, która pod koniec życia, stwierdziła – jestem sama ze swoimi milionami.

Jak zaczynała?

Jej dzieciństwo nie należy do najszczęśliwszych. Wychowywana w wielodzietnej rodzinie, po śmierci matki, a następnie odejściu ojca, została umieszczona w sierocińcu. Tam nauczyła się szyć. Wakacje spędzała u ciotek, które uczyły swą podopieczną sztuki kapeluszniczej. Jako dwudziestolatka Gabrielle, bo takie imię oryginalnie nosiła Coco, zatrudniła się w butiku z odzieżą kobiecą i dziecięcą, jednak praca ta nie dostarczała jej satysfakcji. Wieczorami śpiewała w paryskich kawiarniach i choć mówiło się, że nie była wyśmienitą piosenkarką, jej pełne temperamentu występy zyskały sobie grono amatorów. Stąd też wziął się pseudonim Coco (jej popisowym numerem była piosenka Kto widział Coco Trocadero?).

Mężczyźni i kariera

Była kobietą nie stroniącą od męskiego towarzystwa, jednak daleką od snucia planów o byciu żoną i matką. Swoje znajomości potrafiła zręcznie wykorzystywać dla osobistych celów. Dzięki pierwszemu ukochanemu zdobyła klientów, dzięki kolejnemu zaś otworzyła swój pierwszy butik przy rue Cambon. Miał on znaczenie czysto prestiżowe, dopiero kolejne butiki utorowały jej drogę do prawdziwej popularności.

I tak Coco zaczęła lansować swoją wizję. A były to nie tylko kapelusze, lecz również stroje inspirowane modą męską i sportem. To podarunek od drugiego mężczyzny życia – sweter polo, stał się dla niej inspiracją do pierwszego chanelowskiego kostiumu – trykotowego marynarskiego żakietu i luźnej, prostej w kroju spódnicy.

Kubełkowe kapelusze, moda na opalanie alabastrowej cery (dotychczas nie do pomyślenia!), proste sukienki z obniżoną talią, znane dziś jako szmizjerki, opaski i kobiece sweterki stały się znakiem rozpoznawczym Coco.

Później było jeszcze odważniej – miłośniczka prostoty i minimalizmu, postanowiła przynieść ulgę kobietom spętanym gorsetami, z trudem poruszającymi się w swoich rozkloszowanych spódnicach. Po raz pierwszy wylansowała spodnie dla kobiet. Zakazała nosić gorsety. Poleciła zastąpić wymyślne fryzury, praktycznym cięciem a’la chłopczyca.

Paradoksem stylu Coco Chanel był fakt, że szyła z niedrogich tkanin, między innymi z dżerseju, uważanego dotychczas za tkaninę bieliźnianą, a jednak jej projekty stały się synonimem elegancji i dobrego tonu. Oprócz spodni zapożyczyła z męskiej szafy blezery, kardigany, kamizelki i koszule. Jej „męskie” projekty zaczęły nosić kobiety na całym świecie.

Kolejny romans zaowocował takimi pomysłami, jak mała czarna, kostium kąpielowy, a także sławny na całym globie zapach – Chanem nr 5, o którym Marilyn Monroe mówiła zmysłowym głosem, że jego kropelka starcza jej za nocne odzienie.

Kostium kąpielowy był natomiast projektem, stworzonym na potrzeby sztuki, której akcja toczyła się na Riwierze, a do której kostiumy szyła Coco. Jej krótkie sukienki, opaski na włosy i dzianinowe stroje kąpielowe stały się odtąd kanonem francuskiej mody, znanymi i uznawanymi do dziś.

Mała czarna natomiast kolei sprawiła, że Coco została oficjalnie uznana projektantką mody zyskując przy rue Cambon 31 swój własny dom mody. Wtedy w jej kolekcjach zaczęły pojawiać się zdobienia – futra, hafty i sztuczne perły.

Channel dziś

W czasie drugiej wojny światowej Coco wycofała się z projektowania, twierdząc, że nie jest to czas na modę. Gdy wróciła – męski monopol modowy znów rozpanoszył się na salonach, co bardzo podbuntowało projektantkę. Długo walczyła o ponowne uznanie jej pomysłów, lecz po kilku latach walka ta została zwieńczona sukcesem.

Dziś marką Chanel zarządza Karl Langefeld.
Wciąż kojarzona jest jednocześnie z luksusem i prostotą.

_____________________________________

korzystałam z artykułu autorstwa Aleksandry Nagel , Wielka Coco Chanel!,  z serwisu Plejada.pl, oraz informacji zawartych w Wikipedii.

Where Am I?

You are currently browsing the Ikony Mody category at SZARA MYSZKA.