Przedsylwestrowy detoks

Grudzień 28, 2010 § Dodaj komentarz

Tu makowczyk, tam serniczek, pieczony karp i kapusta z grzybami – to wszystko mogę jeść kilogramami. Uwielbiam wigilijne kąski! Wstyd przyznać, ale święta i suto zastawione stoły odbierają mi umiejętność samodyscyplinowania się. Każdorazowo muszę poddać się minidetoksowi, jeśli chcę (a chcę!) w miarę atrakcyjnie wypaść na zabawie sylwestrowej.
Jakie znam sposoby na szybkie pozbycie się zalegającego świątecznego jedzonka, które bezlitośnie wydyma, mimo, iż nie zdążyło się przerodzić we właściwe fałdki?

Jest ich trochę.
Zaczynamy.

fot. shutterstock

Dzień z sokami
Do detoksu płynami należy się przygotować – dwa-trzy dni przed kuracją należy zrezygnować z kawy, alkoholu i ciężkostrawnych, smażonych potraw. W dniu oczyszczania pijemy wyłącznie naturalne, bezcukrowe soki z owoców i warzyw, które dostarczą organizmowi niezbędnych witamin, minerałów oraz składników odżywczych. Dzień detoksu rozpoczynamy od szklanki ciepłej wody z sokiem z cytryny – pobudzi on nerki do pracy. Wodę pij przez cały dzień – to najlepszy sprzymierzeniec oczyszczania.  Jeden dzień na płynach wystarczy, aby żołądek się obkurczył. Sprawi to, że po kuracji wystarczą nam mniejsze posiłki by zaspokoić głód.

fot. delima

Dzień ryżowy
Rzecz dla niecierpliwych. Przez cały dzień jemy tylko jeden produkt – mogą to być banany (maksimum 6 sztuk!) lub ryż. Bogaty w minerały umożliwia pozbycie się nadmiaru wody z organizmu. Warto czerpać z kilku rodzajów ryżu, aby jedzenie było w miarę różnorodne. Ryż można doprawiać ziołami. Dietę ryżową uzupełnia się płynami – wodą i herbatami ziołowymi.

fot. shutterstock

Dieta orzechowa
Dieta ta trwa 3-5 dni i jest niesamowicie bogata w błonnik i przeciwutleniacze. Podczas trwania orzechowego detoksu jemy wyłącznie warzywa, owoce, nasiona, orzechy, oczywiście w umiarkowanych ilościach. Pijemy niesłodzone soki oraz herbaty ziołowe, m.in. imbirową, przyspieszającą trawienie.

fot. tfts

Dieta zegarowa
W tej diecie istotne jest regularne spożywanie niewielkich posiłków. Trwa ona 3 dni i jej mankamentem jest niezróżnicowany jadłospis. Przykładowo –
7.00 – szklanka zielonej lub czerwonej herbaty
9.00 – jajko na twardo, filiżanka kawy
11.00 – 10 dag chudego twarogu
13.00 – 20 dag gotowanego chudego mięsa lub ryby
15.00 – 20 dag owoców (banan, jabłko, śliwki, grejpfrut)
17.00 – jajko na twardo, szklanka czarnej herbaty
19.00 – szklanka soku pomidorowego, czerwonego barszczu (może być z kartonu) lub czerwonego wytrawnego wina
(To samo spożywamy 2 i 3go dnia detoksu).

Efekty powyższych diet mogą uskrzydlić – stracić można nawet 3 kg w ciągu kilku dni.
Lecz nie oszukujmy się – taki spadek wagi to przede wszystkim pozbycie się nadmiaru wody z organizmu. To jednak wystarczy, by nasze świąteczne obżarstwo zostało rozgrzeszone i nie odłożyło się w postaci nowych fałdek tłuszczu.
Jeśli mamy ochotę na gruntowne odchudzanie – radziłabym odwiedzić dobrego dietetyka oraz pomyśleć nad regularnym wysiłkiem fizycznym:)

_______________
(do notki wykorzystałam artykuł „Poświąteczny detoks” Joanny Biszewskiej, znaleziony na portalu kobieta.gazeta.pl)

Późne lato kulinarnie

Sierpień 24, 2010 § Dodaj komentarz

Koniec sierpnia to czas, kiedy można odnotować pierwsze symptomy jesieni. Zieleń drzew nie jest już tak intensywna, niektóre zaczynają wręcz gubić liście. Pierwsze, jeszcze jasnozielone żołędzie chrzęszczą pod butami, a słońce, choć wciąż mocno świeci, wydaje się mniej jadowite niż to lipcowe.
Wyznam szczerze, że kocham ten czas.
Modowo, pogodowo i kulinarnie.
Jest w nim jakaś delikatna nostalgia, leciutki smutek z powodu przemijającego lata a jednocześnie radość z pięknych momentów w kontemplowaniu przyrody.

Jako dziecko kochałam jesień za jej hojne dary – żołędzie, kasztany, jarzębina  – to wszystko dawało wielkie pole do popisu dla małego plastyka. Dziś przerzuciłam się na dary jadalne – przełom późnego lata i wczesnej jesieni daje gospodyni domowej olbrzymie perspektywy kuchenne.

fot. moje gotowanie, zdrowie onet, eco europe, uprawy ekologiczne, poradnik kulinarny, dla studenta

Jak wykorzystać dobrze ten czas tanich i najlepszych w smaku darów wczesnej jesieni?

Oto kilka fajnych przepisów, które polecam z czystym sumieniem, albowiem zostały przetestowane.
Zacznijmy od początku dnia. Moje ulubione śniadanie to kubek kawy ze spienionym mlekiem i kawał ciasta domowej roboty. Czy często takie jadam? Jasne, że nie. Ale nie mogę odpuścić śliwkom węgierkom – kruchy placek z nimi to prawdziwe niebo w gębie.

fot. kwestia smaku

W miarę upływu dnia, po słodkim śniadaniu nachodzi mnie apetyt na coś konkretnego. Pikantne leczo w towarzystwie świeżej bagietki to doskonały pomysł na lunch. Obecność czosnku i cebuli nie przysporzy nam wrogów, pod warunkiem, że taki lunch skonsumujemy w weekend.

fot. kobieta interia

Doskonałym deserem będą lody malinowe własnej produkcji. Malina to owoc, którego nie można przecenić – zarówno ze względu na wspaniałe wartości, jak i walory smakowe. Sierpień to czas malin, wykorzystaj go koniecznie!

fot. niebo w gebie

Jeśli w ramach obiadokolacji planujesz grillowanie, nie zapomnij o warzywach. Pieczona na ruszcie papryka, bakłażany i cukinia, a także całe ząbki czosnku to wspaniała uczta. Pyszna jest także grillowana kukurydza.

fot. kwestia smaku

Wyciśnij ile się da z pomidorów. Zimą pozostanie nam kiepski substytut w postaci pseudopomidorów szklarniowych. Teraz – soczyste, jędrne, dojrzałe na słońcu kuszą urodą i ceną. Osobiście uwielbiam pomidory w każdej postaci. Jednak te na surowo są najsmaczniejsze.
W ramach sałatki pod grillowanie – pomidory z czosnkiem i imbirem.

fot. anoushkaencuisine

Gorąco zachęcam do korzystania z plonów przełomu lata i jesieni – to taki piękny i różnorodny kulinarnie czas!

Nie przegap truskawek

Czerwiec 15, 2010 § 2 komentarze

Sezon truskawkowy trwa w najlepsze.

fot. moja generacja

Owoce te nie tylko pięknie pachną, wyglądają i smakują, ale przede wszystkim są bardzo zdrowe. Truskawki posiadają wspaniałe wartości odżywcze i kosmetyczne, są bardzo bogate w witaminę C, zawierają praktycznie wszystkie ważne mikroelementy, a szczególnie dużo żelaza, wapnia, fosforu, magnezu i manganu. Działają odkwaszająco, krwiotwórczo, wzmacniająco. Zawartość kwasu elegonowego chroni przed nowotworami. Dzięki właściwościom zasadotwórczym i moczopędnym mogą być polecane osobom cierpiącym na reumatyzm i choroby nerek. Sok z truskawek ma właściwości bakteriobójcze, jak chrzan, czosnek czy cebula.

Mogłyby jednak posiadać wszelkie dobrodziejstwa świata, lecz gdyby nie smakowały, jak smakują, wątpię, by takie rzesze Polaków biegały z drewnianymi koszyczkami po ulicach miast i  miasteczek. Sama po truskawki latam codziennie, i tak, jest w tym jakieś szaleństwo, ale szaleństwo nieszkodliwe oraz wielce usprawiedliwione – nie zdążą mi się przejeść, bo za chwilę znów ich nie będzie.

fot. fotohistorie

Co robię z truskawek, by nie było nudno?
Przede wszystkim koktajl.

fot. knedlik

Nie ma nic piękniejszego od zimnego koktajlu truskawkowego pochłanianego łapczywie w ciepły, słoneczny poranek.
Oto przepis.

Koło południa nachodzi mnie dramatyczne pragnienie zjedzenia słodkości, jakiegoś odpowiedniego akompaniamentu dla filiżanki niesłodzonej kawy.

fot. whiteplate blogspot

Placek z truskawkami? Czemu nie, jest dość prosty i niebywale pyszny.

Siedząc cały dzień przed komputerem staram się wspomagać zdrowymi, nietuczącymi przekąskami. Zwykle jest to marchew, rzodkiewki, seler naciowy. Ale teraz, kiedy są truskawki, nie warto marnować czasu na inne płody ziemi. Oto przepis na wykwintną, prostą i niekaloryczną przekąskę.  Truskawki doskonale komponują się ze smakiem octu balsamicznego i świeżo zmielonego pieprzu.

fot. skoraczek blogspot

Wieczorem, po całym dniu pracy, jestem zaproszona do znajomych. Impreza składkowa – każdy coś przynosi.
Pakuję do koszyka sałatkę z truskawek i sera feta.

fot. kwestia smaku

Po namyśle dorzucam jeszcze pudełko wymytych truskawek saute, tabliczkę gorzkiej czekolady i kartonik słodkiej śmietanki. Będzie jak znalazł do truskawkowo-czekoladowego fondue, które przygotuję na miejscu.

fot. jupiter images

Może i Wy podzielicie się ze mną jakimś truskawkowym wynalazkiem? … 😉

Pysznych świąt!

Kwiecień 2, 2010 § 3 komentarze

Aktualnie, kiedy piszę niniejsze słowa, moje palce wciąż pachną aromatem arakowym, a w lodówce chłodzą się trzy kulki kruchego ciasta. Tego wymaga przepis na mazurka, autorstwa mojej mamy. Jeszcze czeka mnie ubicie piany z bardzo wielu białek, na sztywno, łupanie orzechów, a potem zrobienie z nich sieczki. Jeszcze muszę rozsmarować śliwkowe powidła, a potem raz po raz zerkać do piekarnika. Ze świątecznych przygotowań największą frajdę sprawiają mi działania kuchenne.

Przygotowałam dziś garść fajnych przepisów wielkanocnych.
Starałam się znaleźć takie nieoczywiste. Bo większość z nas ma na święta babki, jaja w majonezie i białą kiełbasę. Ale nie każdy wie, że naprawdę niewielkim wysiłkiem można sobie świąteczne biesiadowanie bardzo urozmaicić.

fot. dwie chochelki

Jajka po szkocku to na niebanalne celebrowanie jajecznej biesiady. Nie wymagają nadludzkiego wysiłku, a smakują bosko.

fot. po prostu gotuj

Jajko cocotte z gorgonzolą według przepisu Pascala, może zostać odebrane jako ekstrawagancja. Jednak wystarczy prześledzić składniki, by wiedzieć, że warto zaryzykować szok seniorów dla takich walorów smakowych! 😉

fot. kuchnia monsai

Tu – ukłon w stronę tradycji.
Biały barszcz, bądź żurek (to wbrew pozorom są dwie różne zupy!) podany w wypieczonym domowo chlebie zyska nie tyle nietypową, ile bardzo wykwintną oprawę.

fot. champers shampers

Z mięs najchętniej podałabym coś, co zachwyciło moje kubki smakowe podczas pobytu w Irlandii. To szynka pieczona domowo w miodowo-musztardowej glazurze naszpikowana całymi goździkami.  Niebo w gębie.

Na koniec coś słodkiego.
Babki, mazurki i serniki swoją drogą. Ale może warto upiec coś jeszcze?

Co powiecie na wielkanocne muffiny?

fot. moje gotowanie

Udekorowane cukrowymi jajeczkami są zgrabnym pomostem między tradycją a pragnieniem zrobienia czegoś nietuzinkowego.

Tymczasem lecę kontynuować swoje mazurkowe zmagania! 🙂

Wszystkiego dobrego na Wielkanoc! 🙂

Okiełznać zimowe ciało

Marzec 12, 2010 § 6 komentarzy

Mówić o nadchodzącej wiośnie to jednak spore nadużycie. Umówmy się – wiosny na razie nie widziano. Owszem czuć ją w powietrzu,  lecz  pogoda nijak nie przystaje do tego przyjemnego doznania – jest zimno, mroźno, nieprzyjemnie.
To doskonały czas, by pozimowe ciałko doprowadzić do porządku. Kalendarz bezlitośnie pogania – jest już połowa marca.  Wykorzystajmy czas, w którym możemy spokojnie rozprawić się z pamiątką po okresie świątecznym, karnawale i zimowym wysiadywaniu kanapy, nie obnażając się . Za chwilę może się okazać, że jest za późno na działania partyzanckie, a oponka pod wiosenną bluzką może bardzo zepsuć humor.

Osobiście nie wierzę w żadne diety-cud, a tym bardziej w głodówki. Zawsze sprawdza mi się jeden schemat. Dużo ruchu i mniej kaloryczne jedzenie. Nie szalejmy. Liść sałaty na śniadanie da o sobie znać wieczorem. A wtedy hot-dog z pobliskiej stacji benzynowej zapachnie jeszcze piękniej niż zwykle.

fot. genius beauty

Nie wiem jakie macie sposoby na poprawianie formy i wyglądu ciała, ja kocham bieganie. Nie oznacza to, że zawsze wychodzę biegać z entuzjazmem. Ja również ociągam się, wybieram jak sójka za morze, odpycham podszepty leniwca, który we mnie siedzi. Ale wiem, przetestowałam i wiem. Nic tak nie ujędrnia pupy, nic tak nie wzmacnia ud. A co wy robicie, by wasze ciała nie miały konsystencji budyniu?

fot. favore

Bardzo przydaje się profesjonalny masaż. Naprawdę warto weń zainwestować. Doskonale redukuje cellulit, wspomaga pozbywanie się zbędnej tkanki tłuszczowej.

fot. lula

No i woda. Postulat picia sporej ilości wody każdego dnia znajdziecie w każdym przepisie na dobrą figurę. Oczyszcza, pomaga szybciej pozbyć się zalegających toksyn, a także – daje złudzenie sytości.

fot. druga mlodosc

Po czwarte – wiadomo. Racjonalne i zdrowe żywienie. Z naciskiem na racjonalne. Schrupanie marchewki może być deserem, na pewno nie posiłkiem.

Co zatem jeść?
Niekaloryczne, ale smaczne potrawy z warzyw i chudego mięsa. Ryby. Nabiał. Węglowodany – niekoniecznie. Choć ja nie potrafię obejść się bez świeżego chrupiącego pieczywa. Ograniczam zatem makarony.

Oto moje propozycje bardzo smacznych i wspomagających przedwiosenne porządki z ciałem, oraz  sugestie jak sprawić, by były jeszcze bardziej dietetyczne.

fot. knedlik blog

Zapiekanka z cukinii
(Śmietanę możesz z powodzeniem zastąpić jogurtem naturalnym, fetę kup tę niskotłuszczową)

fot. dziennik.pl

Bakłażan z pomidorami i serem
(Tłusty ser pleśniowy zastąp mozarellą)

fot. kwestia smaku

Szafranowy kurczak

fot. we dwoje

Pomidorowa inaczej
(Nie rezygnuj z oliwy! Natomiast spokojnie możesz sobie darować pieczywo)

Powodzenia! 🙂

Where Am I?

You are currently browsing the kulinaria Szarej Myszki category at SZARA MYSZKA.