Open’er Fashion Festival

Lipiec 6, 2010 § 1 komentarz

Właśnie wróciłam z festiwalu Heineken Open’er w Gdyni, gdzie zabawiłam cztery fantastyczne dni. Nie tylko ekipa świetnych muzyków dopisała, również pogoda nie dała powodów do narzekań. Oprócz oczywistych wrażeń muzycznych, a także radości ze spotkania z dobrymi znajomymi, mam w głowie całą masę modowych inspiracji.
Rewia mody, jaką moim oczom zafundowały na koncertach dziewczyny z całej Polski, nie daje spokojnie spać;). Czego tam nie było! Jeśli myślisz, że na festiwal należy ubrać się praktycznie i casualowo – pojedź na Open’era i zobacz, w jak wielkim jesteś błędzie.

Pośród naprawdę rozmaitych wariacji modowych można było wyodrębnić kilka dominujących trendów i kilka absolutnie niezbędnych gadżetów.

fot. river island, blip, NIFE, hunter, h&m, iloko

Gumiaki klasyka mody kaloszowej – Huntera, to podstawa mody festiwalowej. Ale nie zabrakło także gladiatorek, balerin oraz wszelkiej maści botków i kozaków. Największe jednak triumfy święciły tenisówki. Najzwyklejsze, szmaciane tenisówki, jakie nosiłyśmy będąc dziećmi.Absolutnym must-havem festiwalowym były podróbki okularów Ray Ban Wayfarer. We wszystkich kolorach tęczy, w kwiatki, groszki i panterkę.

Wiele młodych kobiet zdecydowało się na oryginalną fryzurę z podgolonymi skroniami, lansowaną ostatnio intensywnie przez rozmaite celebrytki zagraniczne i rodzime.

fot. top shop, river island, iloko, NIFE, rayban, idolo

Bardzo wiele dziewczyn wybrało legginsy, niektóre postawiły na floral-design.
Odeta Moro-Figurska, również uczestniczka imprezy, podczas jednego z dni koncertowych, wystąpiła w ultramodnym zestawieniu kwiecistych legginsów oraz Hunterów.
Dużo było pasków i klimatów marynarskich (w końcu rzecz miała miejsce na Pomorzu ;)), dużo motywów ludowych, szczególnie chusty w stylu folk, imitacja mody babcinej.

fot. NIFE, top shop, river island, taranko, flagrantchic

Z moich obserwacji wynika, że boyfriend jeans wyparły nieco rurki, choć ogólnie nieśmiertelny i zawsze modny dżins królował w festiwalowych stylizacjach.

Aż żałuję, że nie przemyciłam aparatu!;)

Siedem dziewczyn z Albatrosa, tyś jedyna

Czerwiec 18, 2010 § 3 komentarze

Jak co sezon, projektanci mody rzucają w eter swoje idee. To on nas, odbiorców ich pomysłów zależy, który z trendów stanie się dominującym w określonym ułamku czasu.
Z moich obserwacji wynika, że w sezonie wiosna-lato 2010 wygrywa zdecydowanie styl marynarski. (Klimaty florystyczne zażarcie kłócą się o pałeczkę pierwszeństwa, ale to paski widoczne są WSZĘDZIE).

Tradycyjnie sporządziłam dla Was kilka opcji inspirowanego marynistycznym trendem ubioru.
Kolory obowiązkowe – biel, granat, czerwień. Motyw obowiązkowy – pasy, kotwice, koło steru, muszelki, żagielki, plecione ze sznurków paski. Reszta zależy od Was.

Zestaw pierwszy zdaje się mówić – nieważne, w jakim stylu się poruszam, ważne, by emanował ze mnie seksapil.

fot. zeberka, NIFE, allegro, dorothy perkins, tommy hilfiger, helen yarmark, 3suisses

Zestaw drugi hołduje myśli – lubię być kobieca, ale kocham zawadiackie załamania formy.

fot. h&m, snobka, shopbop, groszki, reserved

Zestaw trzy to luz portowej przechadzki. Materiałowe baleriny, by obcas nie utkwił w ażurze drewnianego pomostu, lekka bawełna i odcienie błękitu dla podkreślenia swobody stylizacji.

fot. NIFE, reserved, iloko, go for shopping, londonerka, h&m, lacoste.

Wreszcie zestaw cztery.
To opcja, która mówi –  twierdzisz, że wyglądam świetnie? Serio?? A wciągnęłam na grzbiet, co miałam pod ręką, i taka jestem jakaś niedopracowana…
Nonszalancja – boyfriend jeans, luźny kardigan, góra bikini zamiast sztywnego biustonosza, wygodne japonki, worek. Niby nic, ale włóż w to wszystko lekko opalone ciało i efekt murowany.

fot. h&m, flagrantchic, alloy, chce to, roxy, promocyjne

Ahoj, dziewczyno bosmana!;)

Mniej – znaczy więcej

Maj 25, 2010 § Dodaj komentarz

Przyjaciółka, z którą dzieli mnie kilkaset kilometrów , zapraszała mnie do siebie wiele razy. Ja również ciągle wygłaszałam do bólu wyświechtaną formułkę – jeśli tylko będziesz w okolicy w podróży służbowej, wpadaj.  Jak nietrudno się domyślić nasza chęć zobaczenia się, odkorkowania dobrego wina i ucięcia wielogodzinnej pogawędki, bardzo długo pozostawała w sferze pobożnych życzeń. Brak czasu, pośpiech, wieczne zapracowani e -współczesność nie służy regularnym kontaktom towarzyskim, nawet z najbliższymi.
– Kochana? – usłyszałam dwa dni temu w słuchawce – mój brat jest gdzieś w twojej okolicy. Czy byłoby to kompletnym szaleństwem, gdybyś chwyciła szczoteczkę i parę majtek i zabrała się z nim z powrotem?

W pierwszym odruchu miałam zapytać z troską o stan jej kondycji psychicznej, jednak szybko okazało się, że spontaniczność nie umarła we mnie całkowicie.
– Wiesz co? Właściwie czemu nie? Już do niego dzwonię. – odpowiedziałam lekko, nie dowierzając temu, co słyszę.

Coś na teraz i coś na wieczór – pomyślałam otwierając szafę – ech, nie ma czasu na długie rozmyślania, trzeba postarać się o coś uniwersalnego. Ot co.

Jak pomyślałam, tak zrobiłam i wiecie co? Wzięłam naprawdę niewiele więcej niż szczoteczka i bielizna na zmianę.

Zobaczcie.
Opcja dzienna, do biegania.

fot. venezia, nife, river island, chce to, iloko, top shop.

Rurki od River Island, szara, wygodna koszula Nife,  długi kardigan z H&M i fajna bransoletka w modnym odcieniu indygo, stanowią szkielet całości.  Zestaw dopełniam idealnym obuwiem do szybkiego przemieszczania się – balerinkami (Venezia), tuniką z kieszeniami (Top Shop), bawełnianym szaliczkiem w paski (Iloko) i megamodnym jelly-watchem.

Opcja wieczorowa.

fot. river island, nife, chce to, reserved, top shop, iloko, mac, lula.

Szkielet pozostaje ten sam – dżinsy, koszula, sweter i bransoleta. Balerinki ustępują miejsca landrynkowym szpilkom (tu: Louboutin, ale spokojnie, sama nie dysponuję tak luksusowym dobrem ;)), pod koszulą – arcyseksowne body (River Island), w dłoń kopertówka z Reserved, a na paznokciach nawiązujący do szpilek róż.

I druga wersja.

fot. aldo, top shop, feel joy, ale ładne, top secret, iloko, lula.

Święcące swój wielki triumf w modzie – boyfriend jeans, obcisły tym razem kardigan z Top Secret, i cudna ramoneska z Top Shop stanowią tu niezmienny szkielet.  W ciągu dnia zestawiamy je z beżowymi balerinami w niezwykle modnym fasonie (Aldo), czerwonym topem z Feel Joy, delikatnym szaliczkiem (Iloko) i drewnianymi kolczykami (Ale Ładne).

fot. top shop, nife, top secret, iloko, chanel, aldo, stylowe butki.

Opcja wieczorowa: szkielet bez zmian. Mała czarna od Nife w roli efektownej tuniki, żółte botki peep toe  (Brulee), kopertówka (Aldo), bransoletki (Iloko), cudowne pawie oka w roli kolczyków z Top Shop. Pazurki kolorujemy nasyconą ciemną zielenią. Wraz z odcieniem kopertówki doskonale zagrają z gamą biżuterii.

Już do Ciebie, lecę, ,moja droga!
(Zdziwisz się, jak niewielką torbę mam ze sobą, ha!)

Spodnie mojego lubego

Maj 14, 2010 § 1 komentarz

fot. heels and steals

Luźne,zwężane ku dołowi, opadające z bioder, często miejscami poprzecierane, bywa, że wręcz podarte. Obowiązkowo o podwiniętych nogawkach.
Brzmi niezachęcająco?

Krytycy trendu twierdzą, że workowate spodnie, pozbawiające kobiecości są nie do przyjęcia. Że poszerzają optycznie biodra, skracają sylwetkę, nie służą dbającej o pociągający look.
Ja uważam, że wszystko zależy do tego, z czym są zestawione.

Dlatego musimy uważać, by nonszalancki, niedbały trend, nie poprowadził nas w kierunku luźnych tiszertów i trampek. Taki zestaw ma oczywiście prawo bytu, ale raczej by koszeniu trawy, czy zabawie z dziećmi. Jeśli wybieramy boyfriend jeans jako część outfitu wyjściowego, pamiętajmy o właściwej reszcie. Gladiatorki, baleriny, a także buty na obcasie na dole, oraz obcisły top, bądź wdzięczna bluzeczka z falbaną na górze doskonale skomponują się z parą pozornie niedopasowanych spodni, nie tworząc wcale dysonansu.
Postarajmy się przy tym nie obwieszać nadmiernie dodatkami, a całość uczynić względnie ascetyczną.

Boyfriend jeans, jak nietrudno się domyślić, zawdzięczają swoją nazwę przypuszczeniu, iż zostały wyciągnięte z szafy chłopaka. Plotkarskie media spekulowały nawet, że Katie Holmes, prekursorka trendu, faktycznie nosi spodnie swojego męża, Toma.

fot. everydayfacts, celebrityclothingline, jeansuniverse, jahaute, style fizz, lula.

Katie była na początku bardzo krytykowana za lansowanie mody na workowate, pozornie niechlujne spodnie. Jak w każdym innym niekonwencjonalnym działaniu jej autorstwa, węszono symptomy rzekomej depresji. Szybko okazało się, że „depresja” Katie udzieliła innym celebrytkom, a zaraz potem – że świat zakochał się w boyfriend jeans i za nic ma krytykę trendu.

fot. fashion mag, fashionesedaily, denimsandjeans, jeansuniverse, denimblog

Jakie jest Wasze zdanie?

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with boyfriend jeans at SZARA MYSZKA.