Siedem dziewczyn z Albatrosa, tyś jedyna

Czerwiec 18, 2010 § 3 Komentarze

Jak co sezon, projektanci mody rzucają w eter swoje idee. To on nas, odbiorców ich pomysłów zależy, który z trendów stanie się dominującym w określonym ułamku czasu.
Z moich obserwacji wynika, że w sezonie wiosna-lato 2010 wygrywa zdecydowanie styl marynarski. (Klimaty florystyczne zażarcie kłócą się o pałeczkę pierwszeństwa, ale to paski widoczne są WSZĘDZIE).

Tradycyjnie sporządziłam dla Was kilka opcji inspirowanego marynistycznym trendem ubioru.
Kolory obowiązkowe – biel, granat, czerwień. Motyw obowiązkowy – pasy, kotwice, koło steru, muszelki, żagielki, plecione ze sznurków paski. Reszta zależy od Was.

Zestaw pierwszy zdaje się mówić – nieważne, w jakim stylu się poruszam, ważne, by emanował ze mnie seksapil.

fot. zeberka, NIFE, allegro, dorothy perkins, tommy hilfiger, helen yarmark, 3suisses

Zestaw drugi hołduje myśli – lubię być kobieca, ale kocham zawadiackie załamania formy.

fot. h&m, snobka, shopbop, groszki, reserved

Zestaw trzy to luz portowej przechadzki. Materiałowe baleriny, by obcas nie utkwił w ażurze drewnianego pomostu, lekka bawełna i odcienie błękitu dla podkreślenia swobody stylizacji.

fot. NIFE, reserved, iloko, go for shopping, londonerka, h&m, lacoste.

Wreszcie zestaw cztery.
To opcja, która mówi –  twierdzisz, że wyglądam świetnie? Serio?? A wciągnęłam na grzbiet, co miałam pod ręką, i taka jestem jakaś niedopracowana…
Nonszalancja – boyfriend jeans, luźny kardigan, góra bikini zamiast sztywnego biustonosza, wygodne japonki, worek. Niby nic, ale włóż w to wszystko lekko opalone ciało i efekt murowany.

fot. h&m, flagrantchic, alloy, chce to, roxy, promocyjne

Ahoj, dziewczyno bosmana!;)

Reklamy

Co każda szafa zawierać powinna

Czerwiec 8, 2010 § 4 Komentarze

Garderoba jaka by nie była zawsze jest za mała.
Byle okazja, byle wyjście i okazuje się, że pękająca w szwach szafa w rzeczywistości nie zawiera w sobie nic. Nic, co by się nadawało, bo tak w ogóle to masę szmat. Wszystkie kolory i fasony. Falbanki, kwiatuszki, paski i ćwieki.  Ale tak naprawdę pustka.

Każda z nas wie, że pierwszym punktem budowania garderoby jest wyznaczenie sobie, a następnie skompletowanie tak zwanej bazy.  Baza czyli tak zwane must-have może być sprawą subiektywną, jednak myślę, że w każdej znajdą się elementy bardzo uniwersalne.

Sporządziłam swoją listę must-have.

fot. river island, phoenix design, h&m, moje ciuchy, burberry, cyrkon, mango, nife, prima moda, venezia, top secret, simple

Zauważcie, że są to rzeczy bardzo stonowane, wręcz kolorystycznie nudne.
To dlatego, że jest to szkielet. Który można dowolnie rozbudowywać.
Jednak moim zdaniem dobrze, by a garderobie znalazły się:

  • Dobrze skrojone, dopasowane, niekrępujące ruchów dżinsy. Nie muszą to być rurki, skoro uważasz, że nie najlepiej ci w nich. Nie muszą być to być biodrówki – tu wspomnę nieszczęsny casus wyłażącej przy każdym skłonie pupy.  Dobrze, by były markowe i doskonale uszyte. Tyle.
  • Dżinsowa spódnica w klasycznym, ołówkowym kroju.
  • Biała koszula. Nie wymaga komentarza. Bardzo ważny element każdej szafy.
  • Marynarka o uniwersalnym kolorze i zastosowaniu. Narzucona na elegancką sukienkę, czy skomponowana z dżinsowymi szortami zawsze dobrze zagra.
  • Mała czarna. Prosta, bez ozdóbek. Tysiąc zastosowań. Niezaprzeczalna klasa i bezpretensjonalność.
  • Trencz stonowany kolorystycznie. Zawiązany odpowiednio mocno w talii odejmie ci kilka kilogramów, a gdy postawisz kołnierz, ochroni przed chłodnym wiatrem.
  • Prosta czarna bluzka z mikrofibry, czy jakiegoś innego elastycznego materiału. Znów – wiele zastosowań. Od biurowego uniformu w upalne dni, przez look randkowy, po szaleństwo sobotniej nocy, o ile w asyście strojnej reszty.
  • Długi, szary (czarny? Brązowy?) kardigan. Doskonała narzutka w chłodniejsze dni, szereg zastosowań.
  • Okulary muchy. Szykowne, nieustająco modne, bardzo twarzowe (nie znam kobiety, która w muchach wygląda źle) i natychmiast dodają wielkomiejskiego szyku, nawet najskromniejszej kombinacji.
  • Sznurek pereł – niejedna zwyczajna, casualowa stylizacja zmieni się w elegancki look za sprawą ten drobnej (?) zmiany.
  • Zestaw do french manicure. Wahałam się, czy nie postawić na piedestał klasycznej czerwieni. Ale nie. Kolorystyczne preferencje to już sprawa indywidualna, ale dobrze zrobiony frenczyk, na nieprzesadnie długich paznokciach, zawsze wygląda schludnie i elegancko.
  • Buty? Według mnie w każdej szafce na buty powinny znaleźć się – skórzane, dobrej jakości oficerki, klasyczne czarne czółenka, balerinki w stonowanym kolorze. (Ależ ja kocham żółte i różowe równie mocno, ale mówimy teraz o bazie ;))

Jakieś uwagi, skargi, wnioski? O co uzupełnić listę? 😉

Mniej – znaczy więcej

Maj 25, 2010 § Dodaj komentarz

Przyjaciółka, z którą dzieli mnie kilkaset kilometrów , zapraszała mnie do siebie wiele razy. Ja również ciągle wygłaszałam do bólu wyświechtaną formułkę – jeśli tylko będziesz w okolicy w podróży służbowej, wpadaj.  Jak nietrudno się domyślić nasza chęć zobaczenia się, odkorkowania dobrego wina i ucięcia wielogodzinnej pogawędki, bardzo długo pozostawała w sferze pobożnych życzeń. Brak czasu, pośpiech, wieczne zapracowani e -współczesność nie służy regularnym kontaktom towarzyskim, nawet z najbliższymi.
– Kochana? – usłyszałam dwa dni temu w słuchawce – mój brat jest gdzieś w twojej okolicy. Czy byłoby to kompletnym szaleństwem, gdybyś chwyciła szczoteczkę i parę majtek i zabrała się z nim z powrotem?

W pierwszym odruchu miałam zapytać z troską o stan jej kondycji psychicznej, jednak szybko okazało się, że spontaniczność nie umarła we mnie całkowicie.
– Wiesz co? Właściwie czemu nie? Już do niego dzwonię. – odpowiedziałam lekko, nie dowierzając temu, co słyszę.

Coś na teraz i coś na wieczór – pomyślałam otwierając szafę – ech, nie ma czasu na długie rozmyślania, trzeba postarać się o coś uniwersalnego. Ot co.

Jak pomyślałam, tak zrobiłam i wiecie co? Wzięłam naprawdę niewiele więcej niż szczoteczka i bielizna na zmianę.

Zobaczcie.
Opcja dzienna, do biegania.

fot. venezia, nife, river island, chce to, iloko, top shop.

Rurki od River Island, szara, wygodna koszula Nife,  długi kardigan z H&M i fajna bransoletka w modnym odcieniu indygo, stanowią szkielet całości.  Zestaw dopełniam idealnym obuwiem do szybkiego przemieszczania się – balerinkami (Venezia), tuniką z kieszeniami (Top Shop), bawełnianym szaliczkiem w paski (Iloko) i megamodnym jelly-watchem.

Opcja wieczorowa.

fot. river island, nife, chce to, reserved, top shop, iloko, mac, lula.

Szkielet pozostaje ten sam – dżinsy, koszula, sweter i bransoleta. Balerinki ustępują miejsca landrynkowym szpilkom (tu: Louboutin, ale spokojnie, sama nie dysponuję tak luksusowym dobrem ;)), pod koszulą – arcyseksowne body (River Island), w dłoń kopertówka z Reserved, a na paznokciach nawiązujący do szpilek róż.

I druga wersja.

fot. aldo, top shop, feel joy, ale ładne, top secret, iloko, lula.

Święcące swój wielki triumf w modzie – boyfriend jeans, obcisły tym razem kardigan z Top Secret, i cudna ramoneska z Top Shop stanowią tu niezmienny szkielet.  W ciągu dnia zestawiamy je z beżowymi balerinami w niezwykle modnym fasonie (Aldo), czerwonym topem z Feel Joy, delikatnym szaliczkiem (Iloko) i drewnianymi kolczykami (Ale Ładne).

fot. top shop, nife, top secret, iloko, chanel, aldo, stylowe butki.

Opcja wieczorowa: szkielet bez zmian. Mała czarna od Nife w roli efektownej tuniki, żółte botki peep toe  (Brulee), kopertówka (Aldo), bransoletki (Iloko), cudowne pawie oka w roli kolczyków z Top Shop. Pazurki kolorujemy nasyconą ciemną zielenią. Wraz z odcieniem kopertówki doskonale zagrają z gamą biżuterii.

Już do Ciebie, lecę, ,moja droga!
(Zdziwisz się, jak niewielką torbę mam ze sobą, ha!)

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with kardigan at SZARA MYSZKA.