Ubierz się jak…

Sierpień 27, 2010 § 4 komentarze

Inspiracja, którą czerpiemy ze stylizacji znanych i lubianych (a także znanych i nielubianych) jest bezcenna. Zarówno ta pozytywna, jak i antyinspiracja. Wystarczy napatrzyć się na czyjś brak wyczucia estetyki, by wiedzieć, że nie podążymy jego ścieżką.

Dziś rozpoczynam nowy cykl.
Wskażę jak można powielić czyjąś udaną według mnie stylizację.  Oczywiście może się okazać, że Wam nie podoba się look, który aktualnie rozbieram na czynniki pierwsze. Jestem otwarta na wszelkie komentarze i sugestie.

Przyjrzyjmy się bliżej Ani Musze…
Ta kontrowersyjna celebrytka może drażnić zachowaniem na wizji, może wydawać się zbyt pewna siebie, irytować zachłannością z jaką skupia na sobie uwagę, ale jedno trzeba jej oddać – odkąd zrobiła porządek ze swoim ciałem, zaczęła bardzo fajnie ubierać się. Może nie są to stylizacje, nad którymi rozpływałby się duet Malinowska-Horodyńska, ale zobaczywszy taką dziewczynę na ulicy, na pewno pomyślałabym, że świetnie wygląda.

fot. plotek

Ania znana jest ze swego zamiłowania do Louboutinów. Czerpiąc inspirację z jej ubioru nie musimy nerwowo przeliczać funduszy. Wiele marek obuwniczych wypuściło na rynek podobne do złudzenia czółenka peep-toe. Znaleźć szare przecierane rurki, biały tiszert, czarną skórzaną ramonerskę i ciemnobrązową torbę o niejednolitej strukturze materiału – nic trudnego. Żółty lakier ma w swojej palecie każda licząca się marka kosmetyczna, a okulary-muchy, tu co prawda od Diora, można spokojnie znaleźć na stojaku co drugiej sieciówki.

fot. forever21, burberry, bijou brigitte, mac, orsay, topshop, h&m, aldo, dior.

Łatwo zauważyć, że istnieją szczegóły różniące obie stylizacje. Nie zamierzam jednak bawić się w detektywa szukając miejsc, po których buszuje Ania. Staram się po prostu oddać jej modowy smak.

Co sądzicie o stylu Muszki?

Kopertówki w dłoń!

Sierpień 20, 2010 § 4 komentarze

Zakłada się, że na przyjęcie, bal lub wieczorne wyjście nie potrzebujesz tego wszystkiego, co w ciągu dnia wypełnia Twoją torbę. Zakłada się, że zostawisz w domu opasły kalendarz pełen rozmaitych terminów, zestaw długopisów i zakreślaczy, mokre chusteczki, wodę mineralną, dwie pary okularów przeciwsłonecznych, płyn do soczewek, rozmaite pęki kluczy, niedojedzoną drożdzówkę, składaną parasolkę…coś jeszcze? Och, na pewno.

Żeby z powodzeniem wyjść wieczorem potrzebujesz tylko portmonetki, telefonu i kilku drobnych kosmetyków, by poprawić w międzyczasie, to, co może zepsuć dobra zabawa. Ponadto, pominąwszy niezwykle istotny aspekt praktyczny – z wielką torbą w zgrabnej wieczorowej kreacji wyglądałybyśmy zwyczajnie źle.

fot. fakt, fashion now, luxlux, idolo, polki, zeberka

Skąd wzięła się kopertówka?
Źródła podają, że kopertówka narodziła się wraz ze słynnym pokazem mody Christiana Diora New Look, na którym przedstawiono światu torebki do ręki, pierwowzory współczesnych kopertówek. W latach pięćdziesiątych zaś Coco Chanel stworzyła pikowaną kopertówkę na łańcuszku, jedną z najbardziej pożądanych, kultowych torebek na świecie, nazywaną dziś chanelką.

chanelka - fot. asos

Sama nie wyobrażam sobie eleganckiego wieczoru bez tej miniaturki torebki. Bo wyjść bez pudru, pomadki i kilku innych wieczorowych must-have, to jak nie wyjść wcale, a z drugiej strony – tego wszystkiego jest tak niewiele!

fot. h&m, reserved, bebe, top shop, river island, pull and bear, ochnik, taranko, atmosphere, troll, top secret.

Osobiście oszalałam dla tej łuskowanej, beżowej, od Asos. Kosztuje niecałe 44$, kto wie, może się skuszę ;).

Symbioza kolorów – indygo i nasycona zieleń

Sierpień 6, 2010 § Dodaj komentarz

fot. interia

Kolejnym duetem kolorystycznym, który odnotowany w czyjejś stylizacji, lub aranżacji wnętrza wprawia mnie w niemy zachwyt jest miks królewskiego błękitu/indygo oraz ciemnej, nacyconej zieleni. To zresztą zestawienie, które zostało zaprojektowane przez naturę, więc nie może być chybione.

fot. bijou brigitte, h&m, groszki, orsay, reserved, venezia, chloe, iloko, netaporter, top shop, top secret, NIFE, twoje ulubione, unikalni, treasure factory, zeberka.

Ciemnozielona sukienka, grube rajstopy w odcieniu indygo, granatowe zamszowe botki i koczyki pawie-oka – w takim zestawie czułabym się jak milion dolarów.

A co sądzicie o takim zestawieniu w przypadku aranżacji domowych?

fot. cztery katy, meble.pl, z potrzeby piekna

Według mnie przepiękne.

Tu, gdzie aktualnie przebywam, granat morskiej toni wyłania się zza ciemnozielonych igieł sosnowych, porastających gęsto wydmy, czyli wciąż  poruszam się w jednej z ulubionych konwencji kolorystycznych 😉
Pozdrawiam znad Bałtyku!:)

Symbioza kolorów – turkus i amarant

Lipiec 27, 2010 § 7 komentarzy

Jest wiele takich symbioz. Te najbardziej oczywiste to brązy i szarości ze wszelkimi kolorami tęczy. Ale czy tylko pudrowy róż w tandemie z popielem ma szansę bezkonfliktowo współistnieć i czy jedyne udane duety czerni to te z bielą i czerwienią?

Odkąd zobaczyłam Cameron Diaz w TEJ sukni i TYCH kolczykach i naszyjniku przepadłam dla miksu – amarant z turkusem.

fot. redcarpetstyle

Spójrzcie z bliska…

fot. redcarpetstyle

Absolutnie cudowna symbioza kolorystyczna, we wszelkich swoich odsłonach – w turkusie przecież raz dominuje ostry błękit, innym razem morska zieleń, a amarant nie zawsze znaczy to samo…
Amarantowa bluzka plus turkusowa paszmina i takież kolczyki? Dlaczego nie! Morskie baletki w zestawieniu ze spódnicą w kolorze nasyconej fuksji? Nie mogło być lepiej!

fot. reserved, NIFE, kaliste, h&m, orsay, bijou brigitte, topshop, yes, papilot, modesta, marc jacobs, iloko, groszki, diori, aldo, venezia, agnieszkolandia

A co Wy sądzicie o takim miksie?

Era Nowe Horyzonty (Modowe)

Lipiec 23, 2010 § 2 komentarze

Tegoroczny festiwal Era Nowe Horyzonty naprawdę wstrzelił się w swój czas. Bo o ile nie trzeba mieć nadzwyczajnej pogody, żeby oglądać filmy w sali kinowej, o tyle iście południowe wieczory bardzo pomagają w odbiorze muzyki serwowanej na powietrzu. Wracałam wczoraj z koncertu, była pierwsza w nocy, a upał nie zelżał ani odrobinę. Trudno się dziwić, że panie słuchające koncertu podobnie jak ja, poubierane były bardzo letnio – królowały rozmaite spódnice, sukienki i cienkie topy.

Wcześniej, przepadając bez szczętu w kolejnej rundce wyprzedażowej, zaopatrzyłam swą wiecznie ubogą szafę w kilka nowych fatałaszków. Wśród nich znalazły się białe szorty i dżinsowa spódnica ołówkowa przed kolano. Wczoraj, wczesnym wieczorem, zanim oddałam się przyjemności słuchania jednego z moich ulubionych artystów, oddałam się refleksji ubraniowej.
(Ech, to takie przyziemne! Tutaj obcowanie ze sztuką, doznania duchowe, a ja myślę w co przyoblec grzbiet!)

Dwa, a tak właściwie – trzy zestawiki na taką okazję.

Po co dżinsowa katana i sweterki? Cóż, u każdego komfort termalny oznacza co innego. Noce są upalne, lecz wystarczy po koncercie zboczyć do dobrze klimatyzowanej knajpki, by kardigan znalazł swoje zastosowanie.
Białe szorty i dżinsowa spódniczka – moje ostatnie łupy, musiały zagrać główną rolę.

Raz – klasyka kolorystyczna zawsze w cenie. Czerń, biel i czerwień przełamane dżinsem – to się nie może nie podobać. Do tego arcymodny naszyjnik dzianinowy z pracowni Mility Nikonorov.

fot. decathlon, topshop, bijou brigitte, NIFE, deezee, inglot, milita nikonorov

Dwa -jasny żółty jest taki letni i energetyczny! W połączeniu z szarością, rozświetlony szczyptą turkusu – nie zostaniesz niezauważona.

fot. aldo, h&m, NIFE, diori, art deco, orsay

Oraz – coś, dla kobiet, które pomimo gorącej aury preferują spodnie. Bardzo podoba mi się trend białych długich i dość obszernych koszul w roli tunik, noszonych do dżinsowych rurek, szortów i legginsów.

fot. bijou brigitte, fendi spy, art deco, h&m, snobka, ccc.

Odnotujmy, że coś, co łączy wszystkie propozycje to płaskie obuwie. Nie szarżujcie ze szpilkami, jeśli macie zamiar stać przez dwie godziny. Kręgosłup może się później złośliwie odwinąć 😉

Udanej letniej uczty koncertowej!

Desperately-wanna-have

Czerwiec 29, 2010 § 3 komentarze

fot. zazzle

Są, nareszcie są.
Wyczekane, hołubione w myślach PRZECENY.
Jeszcze nieśmiałe, niewybujałe, ale zdecydowanie są.

Czekałam na nie, by niewielkim kosztem skompletować letni must-have.
Nie powiem, w całym tym czekaniu, bardzo pomogła mi niezdecydowana pogoda, która nie pozwalała pokazać stóp, zaszaleć z letnim odkrywaniem ciała.

fot. deichmann, dorothy perkins, geek shoes, kappahl, louboutin, snobka, republic, pull and bear, velvet mirror, river island, zara, veromoda, veneziana

Mój must-have, może raczej desperately-wanna-have, letni to:

  • Z butów – przede wszystkim gladiatorki vel rzymianki. Prócz tego tak zwane ankle-sandals, czyli botkosandały, albo, jak mawiają modowi ignoranci (męska część mojej rodziny) – sandały ze skarpetą. Absolutnym hitem są wszelkie odcienie nude, przy czym cieliste szpilki, to to, co każda z nas powinna w tym sezonie zainwestować.
    Co jeszcze?
  • Na pewno coś marynarskiego. Bluzka w paski i biała spódnica. Sukienka w paski i granatowe baleriny. Szorty z wysokim stanem, a zamiast torebki worek z wyhaftowaną kotwicą. Uwielbiam te klimaty, niewykluczone, że ze względu na niegdysiejszą pasję żeglarską.
  • Coś koronkowego. Sukienka, bluzka albo legginsy.
  • Marynarka w stylu militarnym. (Widziałam takie przecenione w H&M!)
  • Coś w kwiaty, czyli floral design. Ultramodne są małe kwieciste spódniczki. Ja ostrzę zęby na tę amarantową floral-tuniczkę z falbanami.
  • Właśnie – nie można przeoczyć trendu falbaniastego. Zresztą która z nas miałaby zrobić sobie taką krzywdę? Falbanki to potęga kobiecego looku, są niebywale wdzięczne, a podane z umiarem delikatnie odmładzają.
  • Ostatnia rzecz to narzutki. Z leciuteńkiej dzianiny, bardzo delikatne, przewiewne, kobiece. Preferowane są pudrowe róże, beże, szarości i wszystko co oscyluje w gamie nude.
  • Ach! No i opaska. Opaska muss sein. Jeśli źle czujesz się z przerysowanym kwiatostanem na czubku głowy, wybierz coś dyskretnego. Złaziłam wczoraj nogi kompletując część letniego muszę-bo-się-uduszę i widziałam ich multum w bardzo wielu butikach.

Ciekawa jestem tylko czy wyżej wymienione cudeńka pokrywają się z Waszymi pragnieniami na lato 2010.

Hmm?

Weselny szyk

Czerwiec 4, 2010 § 3 komentarze

Rozpoczął się sezon weselny. Ja również trzymałam zaproszenie do pragnących zalegalizować swój związek znajomych. Sama mam jednak dużo czasu na obmyślanie stosownej kreacji, gdyż uroczystość ma odbyć się dopiero w sierpniu (Może nawet załapię się na letnie przeceny i upoluję jakąś wyśmienitą sukienkę za bezcen? Ach, byłoby pięknie!)

Jestem przeciwniczką zestawień typu – róż i czarny, srebro i czarny, kremowy i czarny.
Porady, że czarne szpilki i czarna kopertówka uświetnią KAŻDE zestawienie nie otrzymasz ode mnie z całą pewnością.
Jedno jest pewne – unikamy bieli, to kolor zarezerwowany dla panny młodej. Unikamy też nadmiernej czerni. To kolor niebezpiecznie kojarzący się z żałobą. Reszta – absolutnie dozwolona. Byle tylko całość dobrze wyglądała i zalety naszego ciała, a ukryła jego mankamenty.

Opcja dla elegantki klasycznej, wielbiącej karminową czerwień, perły i stonowaną elegancję.

fot. kazar, nife, sagan, weselinka, sklep jubilerski

Opcja dla amatorki nieoczywistych zestawień kolorystycznych:

fot. venezia, river island, marc jacobs, bijou brigitte, pupa, snobka, wizaz

Opcja na Pań, spodziewających się dziecka, a także dla tych, które z jakichś przyczyn nie mogą, lub nie chcą, wystąpić w butach na wysokim obcasie. Wiadomo nie od dziś, że noga musi być superzgrabna, by nie straciła na wyborze płaskiej podeszwy. Obcas pięknie modeluje i wysmukla. Dlatego w przypadku płaskich gladiatorek proponuję długą suknię, nic nie ujmującą szykowi weselnemu. A wręcz przeciwnie.

fot. luxlux, top shop, revlon, venezia, wylęgarnia, orsay.

I czwarta opcja dla pastelowych różowych landrynek 😉

fot. snobka, zeberka, yes, mac, luxlux, wizaz.

Która jest Wasza?

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Orsay at SZARA MYSZKA.