Kalosz is not dead

Listopad 12, 2010 § 2 Komentarze

Kaloszowy trend podzielił amatorki dobrego wyglądu na dwa obozy. Jeden obóz skrzyżował palce i splunąwszy przez lewe ramię skwitował problem słowami – NIGDY W ŻYCIU. Kalosze są niekobiece, nieeleganckie i w ogóle kojarzą nam się z pracą w polu. Ze zbieraniem ziemniaków w błocie. Z wiejskim, niemającym nic wspólnego z szykiem, żywotem. Z czymś, co nie sposób założyć, idąc między ludzi.

Z drugim obozie rozległy się ochy i achy. Zwolenniczki kaloszy zerknęły nerwowo na stan konta. Czy w tym miesiącu mogę się szarpnąć na Huntery? Czy może jednak kupić niemarkowe, ale za to z fajnym wzorem? Na szczęście wybór od narodzin trendu był olbrzymi. Najtańsze gumowce można było kupić już za 40-50 złotych. Te z maleńkim emblematem pod kolanem kosztowały (i kosztują) nawet do 600zł.

Miasta zaludniły nogi obute w kalosze.
Żaden festiwal muzyczny nie obył się bez fanek z nogawkami wpuszczonymi w gumę. Byle lekka letnia mżawka sprawiała, że centra miast zapełniały się dziewczynami w delikatnych sukienkach i gumiakach. Ulubionym zestawieniem amatorek stylu loose, były krótkie dżinsowe szorty, luźny tiszert i kalosze. Niektórzy krzywili się na taką profanację kobiecości. Ja, szczerze mówiąc, byłam zachwycona.

I zachwyt mi nie mija.
Bo widzę, że kalosz niejedno ma imię. W tym sezonie jesienno-zimowym niestraszne mi będą żadne roztopy, śniegowo-błotnista breja i inne atrakcje zimy w mieście. Oto jest – kozako-kalosz. Coś pięknego i bardzo z jajem. To lubię.

fot. butyk, debenhams, goma style, j crew, john lewis, kurt geiger, kaboodle, pomelos fashion, max mara, prima moda, tommy hilfiger, szewczyk

Mnie szczególnie kręci połączenie zamszu z gumą, a takie proponuje między innymi Prima Moda.
Co Wy na to?

Reklamy

Ubierz się jak… (3)

Wrzesień 24, 2010 § 3 Komentarze

Ania Przybylska jest tym typem kobiety, która może narzucić na siebie wszystko, a i tak dobrze wygląda. Za to na pewno nienawidzą jej całe zastępy kobiet. Nie powiedziałabym, że jest wybitną aktorką (a może rola życia jeszcze jej się nie przytrafiła?…), nie jest znana z jakichś nad wyraz błyskotliwych wystąpień, nie angażuje się w pomoc potrzebującym, nie firmuje swoją twarzą szczytnych akcji. Po prostu jest. Jest sobą. Nie pozuje, nie udaje. Zajmuje się dziećmi, jedzie za mężem na lata do Turcji, taka girl next door, a raczej housewife next door. Poza tym nie wydziwia ze stylizacjami. Ubiera się skromnie, co tylko potęguje wrażenie, że założyła, co miała pod ręką, a i tak olśniewa.

 

fot. plotek

 

« Read the rest of this entry »

But na jesień

Wrzesień 3, 2010 § 7 Komentarzy

fot. szkolapolska

Zawsze uważałam, że mieszkanie w umiarkowanej strefie klimatycznej to wspaniała rzecz. Każda z pór ma swoje niezaprzeczalne zalety, a dzięki ich rotacjom, każdy z nas ma szansę za nimi zatęsknić. Niestety jednak – czy tylko mi się zdaje, czy w tym roku lato przeszło jakoś tak niepostrzeżenie?… Nie zdążyłam się nawąchać zapachu koszonej trawy, nie naładowałam akumulatorków odpowiednią ilością słonecznej energii, nie najadłam się soczystych, letnich owoców, nie nacieszyłam się letnimi upalnymi wieczorami, w które zwykle siedziało się w knajpianych ogródkach w cienkich sukienkach i przebierało radośnie gołymi nogami.
Jest początek września, a moja noga znów spowita długą nogawką, rzymianki, japonki i trampki cierpliwie leżą w szafce, w nadziei na rychły powrót, a ja zaczynam myśleć nad lookiem jesiennym…
Lista moich jesiennych must-have jest długa i niewyczerpana.
Najwięcej uwagi poświęcam butom, a w tym sezonie mamy prawdziwą mnogość fasonów.

fot. aleksander mcqueen, bata, boot square, geox, h&m, joules, louboutin, prima moda, pull and bear, ryłko, thakoon, ugg

Arcymodnym butem, przewijającym się przez niemal wszystkie kolekcje obuwniczych marek jest sznurowany botek. Najlepiej zamszowy, natomiast tercet – zamsz, sznurowadło i dziurka peep-toe to hit sezonu. Bardzo modne są również kozaczki i botki z frędzlami. Projektanci forsują też look ortopedyczny, jak nazywam trend mało zgrabnych, skórzanych, sznurowanych butów za kostkę/do kostki. Wiem, że takie obuwie ma swoje zagorzałe fanki (niektóre szafiarki przepadają za butami w takim stylu), ja pozostaję sceptyczna. Jeśli chodzi o obuwie wieczorowe – szalenie modne są szpilki z dodatkiem koronki, albo wręcz jej imitacją.
Na szczęście znajdziemy też sporo szyku ponadczasowego – nieprzemijająco modne są klasyczne oficerki, a tym roku jednak wyjątkowo postawiono na camel, a także – znów – sznurowania. Wielbicielki balerinek (to ja, to ja!) mają szeroki wachlarz możliwości, niestety trzeba liczyć się z tym, że baleriny to buty nadające się tylko na piękną, słoneczną pogodę. Czyli nieczęsto się nimi nacieszymy.
Z obuwia praktycznego i uniwersalnego postawiłabym na pięknie kaloszki w kwieciste ornamenty (floral – modny motyw!) oraz ciepłe pantofle z pomponikiem do przemieszczania się po nieprzyjemnie zimnej terakocie…

Nie powiem, perspektywa jesiennych zakupów, nieco poprawia mi samopoczucie…;)

Co każda szafa zawierać powinna

Czerwiec 8, 2010 § 4 Komentarze

Garderoba jaka by nie była zawsze jest za mała.
Byle okazja, byle wyjście i okazuje się, że pękająca w szwach szafa w rzeczywistości nie zawiera w sobie nic. Nic, co by się nadawało, bo tak w ogóle to masę szmat. Wszystkie kolory i fasony. Falbanki, kwiatuszki, paski i ćwieki.  Ale tak naprawdę pustka.

Każda z nas wie, że pierwszym punktem budowania garderoby jest wyznaczenie sobie, a następnie skompletowanie tak zwanej bazy.  Baza czyli tak zwane must-have może być sprawą subiektywną, jednak myślę, że w każdej znajdą się elementy bardzo uniwersalne.

Sporządziłam swoją listę must-have.

fot. river island, phoenix design, h&m, moje ciuchy, burberry, cyrkon, mango, nife, prima moda, venezia, top secret, simple

Zauważcie, że są to rzeczy bardzo stonowane, wręcz kolorystycznie nudne.
To dlatego, że jest to szkielet. Który można dowolnie rozbudowywać.
Jednak moim zdaniem dobrze, by a garderobie znalazły się:

  • Dobrze skrojone, dopasowane, niekrępujące ruchów dżinsy. Nie muszą to być rurki, skoro uważasz, że nie najlepiej ci w nich. Nie muszą być to być biodrówki – tu wspomnę nieszczęsny casus wyłażącej przy każdym skłonie pupy.  Dobrze, by były markowe i doskonale uszyte. Tyle.
  • Dżinsowa spódnica w klasycznym, ołówkowym kroju.
  • Biała koszula. Nie wymaga komentarza. Bardzo ważny element każdej szafy.
  • Marynarka o uniwersalnym kolorze i zastosowaniu. Narzucona na elegancką sukienkę, czy skomponowana z dżinsowymi szortami zawsze dobrze zagra.
  • Mała czarna. Prosta, bez ozdóbek. Tysiąc zastosowań. Niezaprzeczalna klasa i bezpretensjonalność.
  • Trencz stonowany kolorystycznie. Zawiązany odpowiednio mocno w talii odejmie ci kilka kilogramów, a gdy postawisz kołnierz, ochroni przed chłodnym wiatrem.
  • Prosta czarna bluzka z mikrofibry, czy jakiegoś innego elastycznego materiału. Znów – wiele zastosowań. Od biurowego uniformu w upalne dni, przez look randkowy, po szaleństwo sobotniej nocy, o ile w asyście strojnej reszty.
  • Długi, szary (czarny? Brązowy?) kardigan. Doskonała narzutka w chłodniejsze dni, szereg zastosowań.
  • Okulary muchy. Szykowne, nieustająco modne, bardzo twarzowe (nie znam kobiety, która w muchach wygląda źle) i natychmiast dodają wielkomiejskiego szyku, nawet najskromniejszej kombinacji.
  • Sznurek pereł – niejedna zwyczajna, casualowa stylizacja zmieni się w elegancki look za sprawą ten drobnej (?) zmiany.
  • Zestaw do french manicure. Wahałam się, czy nie postawić na piedestał klasycznej czerwieni. Ale nie. Kolorystyczne preferencje to już sprawa indywidualna, ale dobrze zrobiony frenczyk, na nieprzesadnie długich paznokciach, zawsze wygląda schludnie i elegancko.
  • Buty? Według mnie w każdej szafce na buty powinny znaleźć się – skórzane, dobrej jakości oficerki, klasyczne czarne czółenka, balerinki w stonowanym kolorze. (Ależ ja kocham żółte i różowe równie mocno, ale mówimy teraz o bazie ;))

Jakieś uwagi, skargi, wnioski? O co uzupełnić listę? 😉

Czas balerinek

Marzec 23, 2010 § 9 Komentarzy

Uwielbiam to miejsce na ziemi, w którym przyszło mi żyć, nie tylko z pobudek patriotycznych i sentymentalnych. Kocham Europę środkową za cztery pory roku. Za to, że pogoda zmienia się w sekwencjach kilkumiesięcznych, że mając dość upałów z ulgą wita się pierwsze jesienne chłody, że pierwsze płatki śniegu są zawsze chwilą magiczną, a po zimnej, męczącej zimie, nadchodzą ciepłe dni, a przyroda znów budzi się do życia.

Co za tym idzie – zmienia się garderoba. Szafa Europejki zamieszkującej naszą szerokość geograficzną musi pomieścić nie tylko kożuchy, mufki, futrzane czapy i ciepłe szaliki, ale również lekkie marynarki i płaszczyki, wreszcie – letnie zwiewne sukienki, płócienne szorty i tuzin cienkich bluzeczek.

To samo dotyczy butów.
Od mukluków po japonki. A co między nimi?

BALERINKI!

Dziś powstrzymałam buciane żądze i postanowiłam nie zachwycać się arcydziełami, których dostanie mogłoby mojej rodaczce nastręczyć problemów, logistycznych bądź finansowych. Dziś przedstawiam tylko i wyłącznie obuwie marek, które są na naszym rynku dobrze zadomowione, a ich cena nie wpędza nas w depresję.

Na początek klasyczna czerń.  Z kwiatkiem, kokardką albo falbanką.

fot. quazi, boti, ccc

Moje ulubione kolory – fiolety i amaranty.

fot. ryłko, deezee, ccc, venezia, prima moda

Szarości i lazury.

fot. venezia, prima moda, kazar, wojas, deichmann, aldo

I wreszcie – kolory ziemi.

fot. wojas, aldo, venezia, deichmann

Zachwycił mnie trend balerinek  z paskiem na kostce, albo wręcz niby-getrą. Niestety obawiam się, że mogą optycznie skrócić nogę.

Gwiazdy też uwielbiają baleriny.

fot. deezee.blog, zeberka, lula, kozaczek, groszki, efakt

Balerinki są nie tylko wygodne. Nadają nam bezpretensjonalny, świeży, naturalny look i są znakomitym sposobem na zapełnienie wiosennej luki obuwniczej pomiędzy botkiem a sandałem.

Mikołajkowy szał zakupowy – „galeriowy ubiór”

Grudzień 3, 2009 § Dodaj komentarz

Wybieram się na zakupy. W końcu 6 grudnia już tuż, tuż. Bieganie od butiku do butiku to nie moja największa pasją. Szczególnie teraz, gdy trzeba

a/ coś wymyślić fajnego i przydatnego (nie lubię prezentów bezużytecznych),

b/ walka o miejsce w galerii lub pasażu, o Twoje 2 metry z przodu i z tyłu … to ciężka praca.

Dobra, ale historia i tak i tak co roku się powtarza, więc nie ma co narzekać. Jedyne co tym razem na pewno wezmę pod uwagę to „galeriowy ubiór”. To taka nowa moda – bo do galerii czy pasażu na zakupy trzeba wziąć małą torbę, najlepiej na telefon, klucze i portfel, płaskie buty i zostawić kurtkę, czapkę i szalik w aucie (albo w szatni).

Najważniejsze jest jednak, aby ubrać się wygodnie!

Oto mój zestaw na mikołajkowe zakupy:

Doskonała torba miejska z długim paskiem, mała, poręczna - mój TYP, Pull and Bear, 69,90zł

Spodenki rurki, w tych będzie wygodnie, TopShop

Koszula od Nife - wygodna i praktyczna

Eleganckie, płaskie i wygodne oficerki od Prima Mody, 599zł

I aby rozweselić to ponure towarzystwo (acz bardzo praktyczne), na szyję ubieram coś kolorowego:

Prześliczny naszyjnik/ fossil.comI to co Szara Myszka lubi najbardziej, gadżet, który wyróżnia:

Oryginalna bransoletka do kompletu/ chickdowntown.com

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Prima Moda at SZARA MYSZKA.