Klasyczna, seksowna czerń

Kwiecień 23, 2010 § 3 komentarze

Znam dziewczynę, która zawsze, absolutnie zawsze, nosi się na czarno. Nigdy nie splamiła się żadnym fioletem, różem, czy zielenią. Gdy nadciąga nowy sezon modowy – ona nie ma dylematów. Nie stoi przed lustrem, jak ja, Wy, wszystkie my, i nie zastanawia się czy nasycona, zmysłowa czerwień, czy może twarzowy, chłodny błękit. Ona jest wolna od takich rozmyślań. Gdy otworzyć jej bieliźniarkę – wielka, głęboka czerń. Gdy rozsunąć drzwi garderoby – czarno jak w mitycznym Hadesie. Nawet biżuterię wybiera nie odbiegającą od obranej przed laty konwencji.

Powiecie – wariatka.
Nie. Ona naprawdę doskonale wygląda w czerni. Ta kolorystyczna asceza rzeczywiście stanowi o jej seksapilu. Za każdym razem, gdy spotykamy się, zaczynam pragnąć więcej czarnego w mojej tryskającej kolorami szafie.

Czerń ma tę przewagę nad innymi kolorami, że zawsze pasuje. Nigdy nie stanowi faux pas. Jej seksapil jest nienachalny. I trzeba stanąć na głowie, by była kiczowata.

Moja lubująca się w czerni znajoma byłaby zachwycona widząc dzisiejsze zestawy.

Pierwszy z nich to klasyczna, spokojna elegancja biznesowa, nieco przełamana falbaniastą, cudowną bluzką od Fcuk, oraz kopertówką na srebrnym łańcuszku z internetowego butiku Lifestory.

fot. quazi, top shop, apart, luxlux, lifestory.

Druga propozycja to opcja dla amatorek elegancji chanelowskiej, a więc nieco męskiej.
Spodnie na kant (H&M) oraz zapięta pod szyję koszula (Nife) zostały złagodzone kobiecym lookiem butów typu open-toe (Ryłko) oraz wdzięcznych kolczyków-łezek od Yes.

fot. lula, nife, yes, orsay, streetgallery, ryłko.

Opcja trzecia jest nieco luźniejsza.
Zrezygnowałam z butów na wysokim obcasie na rzecz balerinek (Venezia), oraz zastąpiłam marynarkę pięknym kardiganem (James Perse). Spódnica bombka (Zara) oraz swobodniejsza biżuteria (Apart), także podkreślają casualowy styl tej kombinacji.

fot. cogdziezaile, venezia, apart, luxlux, nife, snobka.

A co Wy sądzicie o niezmąconej inną barwą czerni?

Czas balerinek

Marzec 23, 2010 § 9 komentarzy

Uwielbiam to miejsce na ziemi, w którym przyszło mi żyć, nie tylko z pobudek patriotycznych i sentymentalnych. Kocham Europę środkową za cztery pory roku. Za to, że pogoda zmienia się w sekwencjach kilkumiesięcznych, że mając dość upałów z ulgą wita się pierwsze jesienne chłody, że pierwsze płatki śniegu są zawsze chwilą magiczną, a po zimnej, męczącej zimie, nadchodzą ciepłe dni, a przyroda znów budzi się do życia.

Co za tym idzie – zmienia się garderoba. Szafa Europejki zamieszkującej naszą szerokość geograficzną musi pomieścić nie tylko kożuchy, mufki, futrzane czapy i ciepłe szaliki, ale również lekkie marynarki i płaszczyki, wreszcie – letnie zwiewne sukienki, płócienne szorty i tuzin cienkich bluzeczek.

To samo dotyczy butów.
Od mukluków po japonki. A co między nimi?

BALERINKI!

Dziś powstrzymałam buciane żądze i postanowiłam nie zachwycać się arcydziełami, których dostanie mogłoby mojej rodaczce nastręczyć problemów, logistycznych bądź finansowych. Dziś przedstawiam tylko i wyłącznie obuwie marek, które są na naszym rynku dobrze zadomowione, a ich cena nie wpędza nas w depresję.

Na początek klasyczna czerń.  Z kwiatkiem, kokardką albo falbanką.

fot. quazi, boti, ccc

Moje ulubione kolory – fiolety i amaranty.

fot. ryłko, deezee, ccc, venezia, prima moda

Szarości i lazury.

fot. venezia, prima moda, kazar, wojas, deichmann, aldo

I wreszcie – kolory ziemi.

fot. wojas, aldo, venezia, deichmann

Zachwycił mnie trend balerinek  z paskiem na kostce, albo wręcz niby-getrą. Niestety obawiam się, że mogą optycznie skrócić nogę.

Gwiazdy też uwielbiają baleriny.

fot. deezee.blog, zeberka, lula, kozaczek, groszki, efakt

Balerinki są nie tylko wygodne. Nadają nam bezpretensjonalny, świeży, naturalny look i są znakomitym sposobem na zapełnienie wiosennej luki obuwniczej pomiędzy botkiem a sandałem.

Cudze chwalicie…

Styczeń 22, 2010 § 2 komentarze

Pamiętacie takie znaczki?



Widniały niegdyś na wielu rodzimych produktach, symbolizując dumę z dokonań rodaków. I my bądźmy orędowniczkami ubrań szytych przez polskie firmy odzieżowe!

Poniżej możecie przestudiować zestawienia produktów zagranicznych marek oraz naszych, rodzimych. Nie wartościuję. Nie chcę narzucać poglądu, że polskie zawsze jest lepsze. Jednak mając patriotyczną duszę, gdy spotkam dwa identyczne wyroby, jeden zachodni, drugi rodzimy, raczej preferuję ten drugi. A Wy?

Oto spódnice-tulipany w pięknym odcieniu zdecydowanego różu. Od River Island oraz od Nife.

fot. River Island, Nife

Nieustająco modna spódnica z podwyższonym stanem w równie modnej szarości. Asos vs Reserved.

fot. Asos, Snobka

A co powiecie o sukienkach? Mango czy Nife?

fot. Snobka, Nife

A teraz buty. Poniżej Simple oraz Deezee.

fot. Snobka, Deezee

Oraz bardziej elegancki fason z modną kratką. Od Marishy (dostępne w sieci Heavy Duty) bądź Quazi.

fot. Snobka, Idolo

Torebka – 3Suisses vs Reserved.

fot. Groszki, We Dwoje

Bluzka z żabotem – absolutny must-have. I tu możecie wybierać do woli. Fioletowa bluzeczka od Mango, granatowa – Nife.

fot. Polki, Nife

I na koniec biżuteria. Od Bijou Brigitte oraz Ars Neo.

fot. Bijou Brigitte, Ars Neo

Zanim pochwalicie cudze – poznajcie dobrze swoje! 🙂

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Quazi at SZARA MYSZKA.