Nie tylko do alkowy

Lipiec 30, 2010 § 5 komentarzy

Czy macie w swojej garderobie rzeczy nie do końca określone w kwestii swojej roli? Koszulkę, o której konserwatywna mama mówi, że nadaje się tylko na bieliznę, i sukienkę, która równie dobrze mogłaby być nocną haleczką?
Osobiście staram się unikać takich dwuznaczności, bo operując nimi można łatwo otrzeć się o tandetę i stylistyczny dramat. Jednak zdarzyło mi się kupić coś z działu BIELIZNA, a nosić jako element garderoby wyjściowej.

Zobaczcie tylko – oto koszula od H&M.  Znalazłam ją w dziale nocna bielizna, czyli, jak sugeruje producent, służy tylko do spania.

fot. h&m

Ale czy na pewno?

fot. h&m, deezee, polyvore, tchibo, bijou brigitte.

Fajny, niezobowiązujący zestawik, w sam raz na letni spacer po mieście.

Moją w wątpliwość wzbudziło także to body.
Fakt, jest koronkowe, mocno bieliźniane, nie bez kozery znalazło się w dziale lingerie, sklepu River Island.

fot. river island

Jednak…

fot. deni cler, river island, swarovski, opi, chce to, clothing, venezia.

Można z jego wydatną pomocą stworzyć bardzo kobiecą, seksowną stylizację, w której dżinosowe rurki wnoszą nieco swobody casualu, a elegancka marynarka i kolczyki nadają całości nutę wyrafinowania i wytworności.

I moja trzecia wątpliwość – Reserved podaje, że poniższe spodnie to nic innego, jak gatki piżamowe…

fot. reserved

Dałabym głowę, że nikt nie zauważyłby tego faktu, gdyby je zgrabnie wpleść w wyjściową stylizację numer 3.

fot. reserved, taranko, top shop, bijou brigitte, aldo, inglot.

Mmmm. Uwielbiam takie soczyste kolorki.

Przekonałam Was? 😉

Era Nowe Horyzonty (Modowe)

Lipiec 23, 2010 § 2 komentarze

Tegoroczny festiwal Era Nowe Horyzonty naprawdę wstrzelił się w swój czas. Bo o ile nie trzeba mieć nadzwyczajnej pogody, żeby oglądać filmy w sali kinowej, o tyle iście południowe wieczory bardzo pomagają w odbiorze muzyki serwowanej na powietrzu. Wracałam wczoraj z koncertu, była pierwsza w nocy, a upał nie zelżał ani odrobinę. Trudno się dziwić, że panie słuchające koncertu podobnie jak ja, poubierane były bardzo letnio – królowały rozmaite spódnice, sukienki i cienkie topy.

Wcześniej, przepadając bez szczętu w kolejnej rundce wyprzedażowej, zaopatrzyłam swą wiecznie ubogą szafę w kilka nowych fatałaszków. Wśród nich znalazły się białe szorty i dżinsowa spódnica ołówkowa przed kolano. Wczoraj, wczesnym wieczorem, zanim oddałam się przyjemności słuchania jednego z moich ulubionych artystów, oddałam się refleksji ubraniowej.
(Ech, to takie przyziemne! Tutaj obcowanie ze sztuką, doznania duchowe, a ja myślę w co przyoblec grzbiet!)

Dwa, a tak właściwie – trzy zestawiki na taką okazję.

Po co dżinsowa katana i sweterki? Cóż, u każdego komfort termalny oznacza co innego. Noce są upalne, lecz wystarczy po koncercie zboczyć do dobrze klimatyzowanej knajpki, by kardigan znalazł swoje zastosowanie.
Białe szorty i dżinsowa spódniczka – moje ostatnie łupy, musiały zagrać główną rolę.

Raz – klasyka kolorystyczna zawsze w cenie. Czerń, biel i czerwień przełamane dżinsem – to się nie może nie podobać. Do tego arcymodny naszyjnik dzianinowy z pracowni Mility Nikonorov.

fot. decathlon, topshop, bijou brigitte, NIFE, deezee, inglot, milita nikonorov

Dwa -jasny żółty jest taki letni i energetyczny! W połączeniu z szarością, rozświetlony szczyptą turkusu – nie zostaniesz niezauważona.

fot. aldo, h&m, NIFE, diori, art deco, orsay

Oraz – coś, dla kobiet, które pomimo gorącej aury preferują spodnie. Bardzo podoba mi się trend białych długich i dość obszernych koszul w roli tunik, noszonych do dżinsowych rurek, szortów i legginsów.

fot. bijou brigitte, fendi spy, art deco, h&m, snobka, ccc.

Odnotujmy, że coś, co łączy wszystkie propozycje to płaskie obuwie. Nie szarżujcie ze szpilkami, jeśli macie zamiar stać przez dwie godziny. Kręgosłup może się później złośliwie odwinąć 😉

Udanej letniej uczty koncertowej!

Open’er Fashion Festival

Lipiec 6, 2010 § 1 komentarz

Właśnie wróciłam z festiwalu Heineken Open’er w Gdyni, gdzie zabawiłam cztery fantastyczne dni. Nie tylko ekipa świetnych muzyków dopisała, również pogoda nie dała powodów do narzekań. Oprócz oczywistych wrażeń muzycznych, a także radości ze spotkania z dobrymi znajomymi, mam w głowie całą masę modowych inspiracji.
Rewia mody, jaką moim oczom zafundowały na koncertach dziewczyny z całej Polski, nie daje spokojnie spać;). Czego tam nie było! Jeśli myślisz, że na festiwal należy ubrać się praktycznie i casualowo – pojedź na Open’era i zobacz, w jak wielkim jesteś błędzie.

Pośród naprawdę rozmaitych wariacji modowych można było wyodrębnić kilka dominujących trendów i kilka absolutnie niezbędnych gadżetów.

fot. river island, blip, NIFE, hunter, h&m, iloko

Gumiaki klasyka mody kaloszowej – Huntera, to podstawa mody festiwalowej. Ale nie zabrakło także gladiatorek, balerin oraz wszelkiej maści botków i kozaków. Największe jednak triumfy święciły tenisówki. Najzwyklejsze, szmaciane tenisówki, jakie nosiłyśmy będąc dziećmi.Absolutnym must-havem festiwalowym były podróbki okularów Ray Ban Wayfarer. We wszystkich kolorach tęczy, w kwiatki, groszki i panterkę.

Wiele młodych kobiet zdecydowało się na oryginalną fryzurę z podgolonymi skroniami, lansowaną ostatnio intensywnie przez rozmaite celebrytki zagraniczne i rodzime.

fot. top shop, river island, iloko, NIFE, rayban, idolo

Bardzo wiele dziewczyn wybrało legginsy, niektóre postawiły na floral-design.
Odeta Moro-Figurska, również uczestniczka imprezy, podczas jednego z dni koncertowych, wystąpiła w ultramodnym zestawieniu kwiecistych legginsów oraz Hunterów.
Dużo było pasków i klimatów marynarskich (w końcu rzecz miała miejsce na Pomorzu ;)), dużo motywów ludowych, szczególnie chusty w stylu folk, imitacja mody babcinej.

fot. NIFE, top shop, river island, taranko, flagrantchic

Z moich obserwacji wynika, że boyfriend jeans wyparły nieco rurki, choć ogólnie nieśmiertelny i zawsze modny dżins królował w festiwalowych stylizacjach.

Aż żałuję, że nie przemyciłam aparatu!;)

Nie sztuka ubrać się za fortunę

Lipiec 2, 2010 § 3 komentarze

Żeby mnie nie posądzono o gołosłowność.
Wyprzedaże NAPRAWDĘ są.
Miałam już z nimi przyjemność. I , nie powiem, było bardzo przyjemnie.

Oto, jak fajnie można się ubrać za niecałe 120 złotych.

fot. szara myszka, cóż, to widać ;

Tę genialną spódniczkę-tulipanka kupiłam w Reserved. Kosztowała 29 złotych. Szara bluzka mrugnęła do mnie przy rundce po Carry. Fajny kołnierz, pomyślałam i już zwisała z mojego przedramienia (19zł). Kolejnym miejscem zwiedzania był sklep Top Secret. Pleciony pseudoszalik we wspaniałej gamie kolorystycznej kosztował 15 złotych. Urocze gladiatorki z kolorowymi kokardkami uśmiechnęły się do mnie szeroko pośród regałów CCC. To najdroższy punkt zestawu, bo zupełnie nieprzeceniony – 39zł. Torebka w boskim odcieniu pudrowego różu (łamane przez niebywale modny nude, od H&M) to zdobycz allegrowa. Nie wiem jak mogła się znudzić poprzedniej właścicielce, wiem natomiast, że kosztowała mnie 14 złotych.

Lakiery własne.
Uznałam , że fajnie nawiążą do kokardek przy rzymiankach.
Przecież stopy i dłonie to dwa odrębne byty, na cóż im nudna jednolitość?

fot. szara myszka, a jakże!

Powodzenia w zdobywaniu pięknych rzeczy za bezcen i komponowaniu tanich jak barszcz stylizacji!:)

Desperately-wanna-have

Czerwiec 29, 2010 § 3 komentarze

fot. zazzle

Są, nareszcie są.
Wyczekane, hołubione w myślach PRZECENY.
Jeszcze nieśmiałe, niewybujałe, ale zdecydowanie są.

Czekałam na nie, by niewielkim kosztem skompletować letni must-have.
Nie powiem, w całym tym czekaniu, bardzo pomogła mi niezdecydowana pogoda, która nie pozwalała pokazać stóp, zaszaleć z letnim odkrywaniem ciała.

fot. deichmann, dorothy perkins, geek shoes, kappahl, louboutin, snobka, republic, pull and bear, velvet mirror, river island, zara, veromoda, veneziana

Mój must-have, może raczej desperately-wanna-have, letni to:

  • Z butów – przede wszystkim gladiatorki vel rzymianki. Prócz tego tak zwane ankle-sandals, czyli botkosandały, albo, jak mawiają modowi ignoranci (męska część mojej rodziny) – sandały ze skarpetą. Absolutnym hitem są wszelkie odcienie nude, przy czym cieliste szpilki, to to, co każda z nas powinna w tym sezonie zainwestować.
    Co jeszcze?
  • Na pewno coś marynarskiego. Bluzka w paski i biała spódnica. Sukienka w paski i granatowe baleriny. Szorty z wysokim stanem, a zamiast torebki worek z wyhaftowaną kotwicą. Uwielbiam te klimaty, niewykluczone, że ze względu na niegdysiejszą pasję żeglarską.
  • Coś koronkowego. Sukienka, bluzka albo legginsy.
  • Marynarka w stylu militarnym. (Widziałam takie przecenione w H&M!)
  • Coś w kwiaty, czyli floral design. Ultramodne są małe kwieciste spódniczki. Ja ostrzę zęby na tę amarantową floral-tuniczkę z falbanami.
  • Właśnie – nie można przeoczyć trendu falbaniastego. Zresztą która z nas miałaby zrobić sobie taką krzywdę? Falbanki to potęga kobiecego looku, są niebywale wdzięczne, a podane z umiarem delikatnie odmładzają.
  • Ostatnia rzecz to narzutki. Z leciuteńkiej dzianiny, bardzo delikatne, przewiewne, kobiece. Preferowane są pudrowe róże, beże, szarości i wszystko co oscyluje w gamie nude.
  • Ach! No i opaska. Opaska muss sein. Jeśli źle czujesz się z przerysowanym kwiatostanem na czubku głowy, wybierz coś dyskretnego. Złaziłam wczoraj nogi kompletując część letniego muszę-bo-się-uduszę i widziałam ich multum w bardzo wielu butikach.

Ciekawa jestem tylko czy wyżej wymienione cudeńka pokrywają się z Waszymi pragnieniami na lato 2010.

Hmm?

Gladiatorką być

Kwiecień 20, 2010 § 6 komentarzy

Może jeszcze za wcześnie na pogaduszki o sandałach i klapkach, choć widok niejednej gorącej pani zdecydowanie temu przeczy. Lada moment przyjdzie jednak dzień, który wymusi na nas zrobienie wyjątkowo starannego pedikiuru, a komoda na buty znów zapełni się japonkami, wysyłając kozaki i botki na zasłużony odpoczynek na dno szafy.

Dziś moją uwagę przykuły sandały rzymianki, zwane również gladiatorkami.

fot. lula, deezee blog

Pamiętam, że jeszcze do niedawna uważałam ten fason za niestrawny i wyjątkowo niełaskawy dla nogi. (Chyba, że dysponuje się bardzo szczupłymi, pięknymi nogami, wtedy żaden fason niestraszny, lecz niestety do tych szczęściar nie należę).
Co zatem stało się, że teraz wzdycham, kiedy na nie patrzę?

Nie wiem, są cudowne.

fot. aldo, deichmann, marisha, venezia, luxlux, stylio, topshop ryłko, allegro.

Osobiście najbardziej pokochałam te jasne z kwiatami od Top Shop.

fot. topshop

Mniam.

Chyba czas na jakieś wiosenne zakupy obuwnicze.
Czego sobie i Wam życzę! 🙂

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with rzymianki at SZARA MYSZKA.