Symbioza kolorów – szarości i landrynkowe róże

Wrzesień 7, 2010 § 3 komentarze

 

fot. ale ladne, belly belt, groszki, chanel, modna, flower felt design, hypericumfragile, broszki z filcu, duzy biust, tamatis.

 

« Read the rest of this entry »

W stylu pin-up girl

Sierpień 10, 2010 § Dodaj komentarz

Panowie od dziesięcioleci uwielbiali wieszać (po angielsku: pin-up) na ścianach zdjęcia i ryciny pięknych, zmysłowych pań. Tak więc pin-up girls były ni mniej ni więcej – dziewczynami do powieszenia na ścianie. Jednak trendy modowe, panujące w czasie, w którym utrwaliło się to pojęcie, a więc na przełomie lat 40 i 50tych, zdeterminowały sposób specyficznej stylistyki dziewczyn z plakatu.

Charakterystyczne cechy pin-up girl to – czarna, wyrazista kreska na powiece, sztuczne rzęsy, mocno podkreślone czerwone usta, głęboki dekolt, wysokie stany, kobiece kroje bluzeczek i sukienek (w tym dominujący trend rozkloszowanych spódnic), kolory i wzory kojarzone ze stylem marynarskim – niebieski, biel i czerwień, dużo pasków, szerokie kołnierze, ale także inne motywy – groszki, kokardki, wisienki.

Pin-up girl była kusicielką bardzo zawoalowaną, dużą rolę w rysunkach, których bohaterką była, odgrywało niedopowiedzenie. To, że amerykański żołnierz dowiedział się jaką bieliznę skrywa falbaniasta sukienka roześmianej dziewczyny z plakatu, nie było bynajmniej dziełem jej wyuzdania. Najpewniej podwiał ją wiatr, albo niesforny szczeniak, z którym piękność z rysunku wyszła na spacer, ściągnął jej spódnicę.
Obecnie wielbicielki stylu pin-up mają spore pole do popisu, gdyż niemal wszystkie elementy ich stylizacji są obecnie modne, a nawet jeśli chwilowo nie – w sieci można znaleźć sklepy, zajmujące się szyciem i sprzedażą tylko i wyłącznie strojów dla seksownych kobietek z plakatu.

A może by tak sklecić pin-up girl look z tego, co mamy pod ręką, lub możemy mieć na jedno kliknięcie myszą?

Propozycja numer 1 – dziewczęca.  Charakterystyczne pończochy ze szwem na łydce, czy wiecie, że pin-up girls, nie mogąc zakupić odpowiednich, uciekały się do rysowania kreski z tyłu nogi!

fot. bebe, esensa, h&m, retro housewife, revlon, marks and spencer

Propozycja numer 2 – zawadiacka.

fot. miss selfridge, NIFE, esensa, shoewawa, h&m, chanel

Propozycja numer 3 – elegancka.

fot. victoria secret, NIFE, stylowe butki, trashyrtart, empresjadevintage, chanel

Ja biorę tę środkową, a Wy? 😉

Symbioza kolorów – indygo i nasycona zieleń

Sierpień 6, 2010 § Dodaj komentarz

fot. interia

Kolejnym duetem kolorystycznym, który odnotowany w czyjejś stylizacji, lub aranżacji wnętrza wprawia mnie w niemy zachwyt jest miks królewskiego błękitu/indygo oraz ciemnej, nacyconej zieleni. To zresztą zestawienie, które zostało zaprojektowane przez naturę, więc nie może być chybione.

fot. bijou brigitte, h&m, groszki, orsay, reserved, venezia, chloe, iloko, netaporter, top shop, top secret, NIFE, twoje ulubione, unikalni, treasure factory, zeberka.

Ciemnozielona sukienka, grube rajstopy w odcieniu indygo, granatowe zamszowe botki i koczyki pawie-oka – w takim zestawie czułabym się jak milion dolarów.

A co sądzicie o takim zestawieniu w przypadku aranżacji domowych?

fot. cztery katy, meble.pl, z potrzeby piekna

Według mnie przepiękne.

Tu, gdzie aktualnie przebywam, granat morskiej toni wyłania się zza ciemnozielonych igieł sosnowych, porastających gęsto wydmy, czyli wciąż  poruszam się w jednej z ulubionych konwencji kolorystycznych 😉
Pozdrawiam znad Bałtyku!:)

Nie tylko do alkowy

Lipiec 30, 2010 § 5 komentarzy

Czy macie w swojej garderobie rzeczy nie do końca określone w kwestii swojej roli? Koszulkę, o której konserwatywna mama mówi, że nadaje się tylko na bieliznę, i sukienkę, która równie dobrze mogłaby być nocną haleczką?
Osobiście staram się unikać takich dwuznaczności, bo operując nimi można łatwo otrzeć się o tandetę i stylistyczny dramat. Jednak zdarzyło mi się kupić coś z działu BIELIZNA, a nosić jako element garderoby wyjściowej.

Zobaczcie tylko – oto koszula od H&M.  Znalazłam ją w dziale nocna bielizna, czyli, jak sugeruje producent, służy tylko do spania.

fot. h&m

Ale czy na pewno?

fot. h&m, deezee, polyvore, tchibo, bijou brigitte.

Fajny, niezobowiązujący zestawik, w sam raz na letni spacer po mieście.

Moją w wątpliwość wzbudziło także to body.
Fakt, jest koronkowe, mocno bieliźniane, nie bez kozery znalazło się w dziale lingerie, sklepu River Island.

fot. river island

Jednak…

fot. deni cler, river island, swarovski, opi, chce to, clothing, venezia.

Można z jego wydatną pomocą stworzyć bardzo kobiecą, seksowną stylizację, w której dżinosowe rurki wnoszą nieco swobody casualu, a elegancka marynarka i kolczyki nadają całości nutę wyrafinowania i wytworności.

I moja trzecia wątpliwość – Reserved podaje, że poniższe spodnie to nic innego, jak gatki piżamowe…

fot. reserved

Dałabym głowę, że nikt nie zauważyłby tego faktu, gdyby je zgrabnie wpleść w wyjściową stylizację numer 3.

fot. reserved, taranko, top shop, bijou brigitte, aldo, inglot.

Mmmm. Uwielbiam takie soczyste kolorki.

Przekonałam Was? 😉

Symbioza kolorów – turkus i amarant

Lipiec 27, 2010 § 7 komentarzy

Jest wiele takich symbioz. Te najbardziej oczywiste to brązy i szarości ze wszelkimi kolorami tęczy. Ale czy tylko pudrowy róż w tandemie z popielem ma szansę bezkonfliktowo współistnieć i czy jedyne udane duety czerni to te z bielą i czerwienią?

Odkąd zobaczyłam Cameron Diaz w TEJ sukni i TYCH kolczykach i naszyjniku przepadłam dla miksu – amarant z turkusem.

fot. redcarpetstyle

Spójrzcie z bliska…

fot. redcarpetstyle

Absolutnie cudowna symbioza kolorystyczna, we wszelkich swoich odsłonach – w turkusie przecież raz dominuje ostry błękit, innym razem morska zieleń, a amarant nie zawsze znaczy to samo…
Amarantowa bluzka plus turkusowa paszmina i takież kolczyki? Dlaczego nie! Morskie baletki w zestawieniu ze spódnicą w kolorze nasyconej fuksji? Nie mogło być lepiej!

fot. reserved, NIFE, kaliste, h&m, orsay, bijou brigitte, topshop, yes, papilot, modesta, marc jacobs, iloko, groszki, diori, aldo, venezia, agnieszkolandia

A co Wy sądzicie o takim miksie?

Co każda szafa zawierać powinna

Czerwiec 8, 2010 § 4 komentarze

Garderoba jaka by nie była zawsze jest za mała.
Byle okazja, byle wyjście i okazuje się, że pękająca w szwach szafa w rzeczywistości nie zawiera w sobie nic. Nic, co by się nadawało, bo tak w ogóle to masę szmat. Wszystkie kolory i fasony. Falbanki, kwiatuszki, paski i ćwieki.  Ale tak naprawdę pustka.

Każda z nas wie, że pierwszym punktem budowania garderoby jest wyznaczenie sobie, a następnie skompletowanie tak zwanej bazy.  Baza czyli tak zwane must-have może być sprawą subiektywną, jednak myślę, że w każdej znajdą się elementy bardzo uniwersalne.

Sporządziłam swoją listę must-have.

fot. river island, phoenix design, h&m, moje ciuchy, burberry, cyrkon, mango, nife, prima moda, venezia, top secret, simple

Zauważcie, że są to rzeczy bardzo stonowane, wręcz kolorystycznie nudne.
To dlatego, że jest to szkielet. Który można dowolnie rozbudowywać.
Jednak moim zdaniem dobrze, by a garderobie znalazły się:

  • Dobrze skrojone, dopasowane, niekrępujące ruchów dżinsy. Nie muszą to być rurki, skoro uważasz, że nie najlepiej ci w nich. Nie muszą być to być biodrówki – tu wspomnę nieszczęsny casus wyłażącej przy każdym skłonie pupy.  Dobrze, by były markowe i doskonale uszyte. Tyle.
  • Dżinsowa spódnica w klasycznym, ołówkowym kroju.
  • Biała koszula. Nie wymaga komentarza. Bardzo ważny element każdej szafy.
  • Marynarka o uniwersalnym kolorze i zastosowaniu. Narzucona na elegancką sukienkę, czy skomponowana z dżinsowymi szortami zawsze dobrze zagra.
  • Mała czarna. Prosta, bez ozdóbek. Tysiąc zastosowań. Niezaprzeczalna klasa i bezpretensjonalność.
  • Trencz stonowany kolorystycznie. Zawiązany odpowiednio mocno w talii odejmie ci kilka kilogramów, a gdy postawisz kołnierz, ochroni przed chłodnym wiatrem.
  • Prosta czarna bluzka z mikrofibry, czy jakiegoś innego elastycznego materiału. Znów – wiele zastosowań. Od biurowego uniformu w upalne dni, przez look randkowy, po szaleństwo sobotniej nocy, o ile w asyście strojnej reszty.
  • Długi, szary (czarny? Brązowy?) kardigan. Doskonała narzutka w chłodniejsze dni, szereg zastosowań.
  • Okulary muchy. Szykowne, nieustająco modne, bardzo twarzowe (nie znam kobiety, która w muchach wygląda źle) i natychmiast dodają wielkomiejskiego szyku, nawet najskromniejszej kombinacji.
  • Sznurek pereł – niejedna zwyczajna, casualowa stylizacja zmieni się w elegancki look za sprawą ten drobnej (?) zmiany.
  • Zestaw do french manicure. Wahałam się, czy nie postawić na piedestał klasycznej czerwieni. Ale nie. Kolorystyczne preferencje to już sprawa indywidualna, ale dobrze zrobiony frenczyk, na nieprzesadnie długich paznokciach, zawsze wygląda schludnie i elegancko.
  • Buty? Według mnie w każdej szafce na buty powinny znaleźć się – skórzane, dobrej jakości oficerki, klasyczne czarne czółenka, balerinki w stonowanym kolorze. (Ależ ja kocham żółte i różowe równie mocno, ale mówimy teraz o bazie ;))

Jakieś uwagi, skargi, wnioski? O co uzupełnić listę? 😉

Weselny szyk

Czerwiec 4, 2010 § 3 komentarze

Rozpoczął się sezon weselny. Ja również trzymałam zaproszenie do pragnących zalegalizować swój związek znajomych. Sama mam jednak dużo czasu na obmyślanie stosownej kreacji, gdyż uroczystość ma odbyć się dopiero w sierpniu (Może nawet załapię się na letnie przeceny i upoluję jakąś wyśmienitą sukienkę za bezcen? Ach, byłoby pięknie!)

Jestem przeciwniczką zestawień typu – róż i czarny, srebro i czarny, kremowy i czarny.
Porady, że czarne szpilki i czarna kopertówka uświetnią KAŻDE zestawienie nie otrzymasz ode mnie z całą pewnością.
Jedno jest pewne – unikamy bieli, to kolor zarezerwowany dla panny młodej. Unikamy też nadmiernej czerni. To kolor niebezpiecznie kojarzący się z żałobą. Reszta – absolutnie dozwolona. Byle tylko całość dobrze wyglądała i zalety naszego ciała, a ukryła jego mankamenty.

Opcja dla elegantki klasycznej, wielbiącej karminową czerwień, perły i stonowaną elegancję.

fot. kazar, nife, sagan, weselinka, sklep jubilerski

Opcja dla amatorki nieoczywistych zestawień kolorystycznych:

fot. venezia, river island, marc jacobs, bijou brigitte, pupa, snobka, wizaz

Opcja na Pań, spodziewających się dziecka, a także dla tych, które z jakichś przyczyn nie mogą, lub nie chcą, wystąpić w butach na wysokim obcasie. Wiadomo nie od dziś, że noga musi być superzgrabna, by nie straciła na wyborze płaskiej podeszwy. Obcas pięknie modeluje i wysmukla. Dlatego w przypadku płaskich gladiatorek proponuję długą suknię, nic nie ujmującą szykowi weselnemu. A wręcz przeciwnie.

fot. luxlux, top shop, revlon, venezia, wylęgarnia, orsay.

I czwarta opcja dla pastelowych różowych landrynek 😉

fot. snobka, zeberka, yes, mac, luxlux, wizaz.

Która jest Wasza?

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with venezia at SZARA MYSZKA.